Menu
reklama
reklama
reklama

Piwo i golonka na stole wigilijnym? - rozważa Dawid Domagalski


Nie zabijajcie Świętego Mikołaja!


golonka1116
Choć do 6 grudnia, a w konsekwencji do wigilii mamy jeszcze trochę czasu to gorączka zakupów, podsycana reklamami i „ciekawymi promocjami” przybiera na sile. Prezenty, ozdoby świąteczne i wszelkie inne mniej lub bardziej potrzebne dobra, które „powinniśmy” posiadać w związku ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia – dla tych rzeczy wielu z nas będzie się tłoczyło przy kasach, przepychało przy półkach wystawowych, a w domu drapało się nerwowo po głowie zastanawiając się ileż te święta będą kosztować.

To nie koniec, bo wiele osób oraz instytucji będzie wysyłało okolicznościowe życzenia, a zatem spacer w połowie grudnia na pocztę będzie zamiennikiem kary chłosty – ktoś kto miał tą wątpliwą przyjemność tłoczenia się przed okienkiem w oczekiwaniu na zakup znaczka zrozumie o co mi chodzi.
Nota bene zastanawiam się dlaczego w dobie różnego rodzaju automatów usprawniających nasze życie (np. z biletami PKM, z batonami, czy napojami) urząd pocztowy, który co raz bardziej z uwagi na „bogatą ofertę produktów” przypomina Biedronkę, nie powróci do tego czego był…pionierem. Wiele lat temu w holu centralnej jaworznickiej placówki stał…znaczkomat. Fakt, że częściej był wyłączony niż włączony, ale wtedy kiedy pojawiał się ten wyjątkowy dzień i działał, zwłaszcza w takich chwilach jak okres przed świąteczny, stanowił nie lada usprawnienie w obsłudze klientów. Obserwując to co często ma miejsce na poczcie – długie kolejki do okienek – można by dojść do wniosku, że władze tej instytucji nie dostrzegają  tego problemu koncentrując się na innych zadaniach – czy jest to słuszne założenie?

A może jest to przemyślane działanie? Zastanówmy się – gdyby obsługa klientów była częściowo realizowana za pomocą automatów do znaczków, wiele osób „wpadałoby” do tej instytucji tylko na moment. Tymczasem, gdy stoimy w kolejce 10, 15 min. i zaczynamy się, dla zabicia czasu, rozglądać natrafiamy wzrokiem na otaczające nas ekspozycje dodatkowych produktów i tak mając w zamiarze zakup tylko jednego znaczka okazuje się, że wracamy do domu z nową gazetą, breloczkiem przy kluczach, bądź jakimiś środkami czystości. Żeby sprawa była jasna – pisze to wprost i bez grama ironii – wielki szacunek należy się tym wszystkim paniom pracującym przy okienku, które na skutek opisywanych tu wypadków muszą z uśmiechem na twarzy znosić grymasy niezadowolonych petentów, nie wiedząc który z nich może być potencjalnym „tajemniczym klientem”, czyli anonimowym ankieterem oceniającym ich pracę.

Druga kwestia, którą przy tej okazji chciałem poruszyć to sprawa, pisząc w dużym uproszczeniu, pewnego symbolu. Wspomniałem tu już wcześniej o przygotowaniach do „6 grudnia”, która to data wiąże się z różnego rodzaju spotkaniami ze Świętym Mikołajem. Celowo powtórzę tu nazwę –Święty Mikołaj. Dlaczego? Otóż 6 grudnia będziemy obchodzili wspomnienie Świętego Mikołaja – biskupa Miry (miasta na terenie obecnej Turcji) – to jemu tradycja i legendy przypisują dbanie o innych, a w konsekwencji panujący od wielu lat i w wielu krajach zwyczaj ofiarowania innym podarków. Problem w tym, że tak samo jak podrabiane są np. proszki do prania (o czym informowały ostatnio media w związku z rozbiciem przez policję gangu uprawiającego ten proceder) tak samo nasz biedny Święty Mikołaj jest zastępowany jakimiś imitacjami – dla jasności chodzi o wszelkiego rodzaju spotkania z „Mikołajami” (jeśli jest spotkanie z Mikołajem to dla formalności powinno się go jakoś oznaczyć np. nazwiskiem lub pseudonimem, bo sam znam kilku Mikołajów), „mikołajkami” (rozumiem, że chodzi o promocję kurortu na Mazurach), czy o zgrozo (co to za wynalazek?) „paniami Mikołajowymi”.

Ktoś zapyta: co to za różnica czy imprezę firmuje Święty Mikołaj czy jakiś inny Mikołaj? – ważne by zrobić fajne wydarzenie.  Otóż różnica jest i to taka jak pomiędzy rodzoną matką a teściową (nawet najlepszą) – do obydwu tych pań można się zwracać „mamo”, ale tylko w jednym przypadku  mamy do czynienia z naszą Mamą.

Rozumiem, że unikanie słowa „święty” to wyraz chorobliwej laicyzacji, no ale to przecież „Święty Mikołaj” był i jest od prezentów, a jeśli to komuś przeszkadza może sobie stworzyć własną nową tradycję, niczym w Misiu Stanisława Barei – nazywając ją „ekstradycją” i po spotkaniu z Mikołajem (już nie tym świętym) może np.  zorganizować 24 grudnia dla rodziny i bliskich kolację z okazji rozpoczęcia wieczoru podarków, gdzie na stole zamiast tradycyjnego opłatka czy karpia będzie piwo i golonka.

Reasumując: nie chodzi mi o szerzenie dewocji, narzucanie komukolwiek mojego światopoglądu, ale o nazywanie rzeczy po imieniu i szanowanie tradycji, która potrafi Polaków lepiej połączyć niż niejeden polityk, religia czy ustrój. Nie zabijajmy zatem Świętego Mikołaja, ale razem pomóżmy mu, by dotarł do oczekujących Jego wizyty, przynosząc im wiele dobra i radości – czego również Państwu i sobie życzę.

            Dawid Domagalski

Dawid Domagalski

dawid domagalskiRadny Rady Miejskiej w Jaworznie, prawnik,
zawodowo związany z rynkiem nieruchomości,
społecznik.
Absolwent Uniwersytetu Śląskiego
i Akademii Ekonomicznej w Katowicac
h

Dodaj komentarz

Teksty i fotografie opublikowane w portalu stanowią własność intelektualną ich autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Napisz komentarz.
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu. Nie będą publikowane: Komentarze naruszające netykietę, oraz promujące komercyjne strony, produkty itp. Komentarze obraźliwe, bądź nie wnoszące nic do dyskusji. Komentarze propagujące nienawiść, rasizm, nietolerancję wobec poglądów, przekonań i wyznań. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy umieszczanych przez użytkowników i gości serwisu. Odpowiedzialność za treść postów ponosi wyłącznie ich autor. Komentarze nie są materiałem prasowym w rozumieniu prawa prasowego.


Kod antyspamowy
Odśwież

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us