Menu
reklama
reklama
reklama

Niewydolność żylna – problem połowy Polaków

zylakiChoroby żył to jedna z przypadłości określanych mianem chorób cywilizacyjnych. Na dolegliwości żył cierpi na ok 35 proc. ludności czynnej zawodowo i 50 proc emerytów. Najczęstszą postacią chorób żył jest przewlekła niewydolność żylna. Dotyka ona prawie połowy dorosłych Polaków – ok. 50 proc. kobiet i blisko 40 proc. mężczyzn.

Przewlekła niewydolność żylna, czyli pnż, to ogromny problem społeczny, szczególnie w krajach rozwiniętych cywilizacyjnie, w tym w Polce. – Wpływa na to kilka czynników. Wraz z rozwojem cywilizacji i dostępem do różnych dóbr, często zapominamy o zdrowym odżywianiu, ruchu, o podstawowej dbałości o nasze zdrowie. Kierując się wygodą sięgamy po przetworzone, tłuste jedzenie i zasiadamy z nim na kilka godzin przed telewizorem lub komputerem, zamiast wyjść z domu, pospacerować czy pobiegać. To głównie tu należy doszukiwać się problemu niewydolności żylnej. Jest ona najczęściej obserwowana w krajach borykających się z problemem otyłości – mówi Krzysztof Świderski, dr nauk med., specjalista chirurg ZLO.

Problem dotyczy też dzieci, które w dorosłości chorować na pnż przez zaniedbania do których doszło w młodym wieku. – Słodycze, słodzone napoje, tłuste przekąski i brak ruchu, za który odpowiadają często dorośli zwalniając dzieci z lekcji wf, czy też brak dobrze zorganizowanych lekcji w szkołach, to niestety skuteczny przepis na przewlekłą niewydolność żył w przyszłości. Układ żylny jest bardzo wrażliwy, a u otyłych, niesprawnych ruchowo dzieci jest on mocno przeciążony, co sprzyja patologiom naczyniowym – mówi dr Krzysztof Świderski.

Wrażliwe żyły

Specjaliści podkreślają, że układ żylny jest szczególnie wrażliwy ze względu na swoją budowę. Serce u przeciętnego człowieka o wzroście ok 170 cm znajduje się na wysokości ok 120-140 cm licząc od stóp i na tę wysokość krew żylna w pozycji stojącej musi zostać przetłoczona, czyli „wciągnięta”. Serce pompuje krew układem tętniczym, natomiast krew żylna jest zasysana z powrotem do serca i musi wspomnianą wyżej odległość pokonać, wbrew grawitacji. Temu służy tzw. pompa mięśniowa w nogach, czyli mięśnie nóg, które, zwłaszcza przy ruchu, kurcząc się, uciskają na układ żylny i pomagają krwi z powrotem dopłynąć do serca oraz zastawki żylne, usytuowane wzdłuż żył i poruszające się tylko w jednym kierunku, tak aby wpompować krew do góry, do serca. – U pacjenta który mało się rusza, ma nadwagę i dodatkowo dość często uszkodzone zastawki , dochodzi do tego, że organizm nie jest w stanie przepompować całej krwi i jej część pozostaje w kończynach dolnych. To powoduje obrzęk nóg, dolegliwości bólowe, w konsekwencji zniszczenie zastawek żylnych i ostatnią konsekwencją są żylaki i przewlekła niewydolność żylna, która wymaga dobrej diagnostyki i leczenia – informuje dr Krzysztof Świderski.

Geny, praca, nikotyna

Przewlekła niewydolność żylna nie dotyka jednak tylko osób otyłych, często borykają się z nią również szczupli pacjenci. Jest kilka czynników wpływających na pnż. Obok otyłości trzeba pamiętać o skłonnościach genetycznych. – Jeśli nasi rodzice czy dziadkowe chorowali na niewydolność żylną ryzyko, że nas ona również dotknie, zdecydowanie wzrasta. O skłonnościach dziedzicznych powinniśmy poinformować naszego lekarza pierwszego kontaktu, który po wywiadzie medycznym zdecyduje o konsultacji chirurgicznej – mówi dr Krzysztof Świderski. Kolejny bardzo ważny czynnik ryzyka, to rodzaj wykonywanej pracy. Nasze żyły nie lubią zarówno pracy stojącej jak i siedzącej, kiedy uciskamy naczynia, dlatego w czasie pracy powinniśmy znaleźć kilka chwil na poprawienie krążenia. W przypadku pracy stojącej warto na kilkanaście minut usiąść z uniesionymi nogami, a w przypadku siedzącej – wstać i pospacerować choćby kwadrans. Nie bez znaczenia pozostają też czynniki środowiskowe – zanieczyszczone powietrze, chemia w pożywieniu. Fatalnie na układ naczyniowy wpływa też nikotyna. – Nikotyna wyraźnie zwiększa możliwość zakrzepów w naczyniach oraz ilość wolnych rodników we krwi, które z kolei negatywnie wpływają na śródbłonek naczyniowy wyściełający naczynia. Nikotyna „zwęża” układ naczyniowy, co jest szczególnie groźne dla pacjentów z miażdżycą tętnic. Nikotyna poprzez dodatkowe zwężenie układu – w którym już obecne są, zwężające go, blaszki miażdżycowe – może doprowadzić do niedokrwienia kończyn dolnych, które niestety w części zaawansowanych przypadków może się nawet skoczyć amputacją kończyny, a to jest dramat dla pacjenta i leczącego go lekarza – przestrzega dr Świderski. Rzucenie palenia jest podstawowym czynnikiem, który powoduje poprawę zdrowia pacjenta chorującego na pnż. Na niewydolność żył narażone są także kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną, ponieważ środki antykoncepcyjne również wpływają na krzepliwość krwi. – Ryzyko to znacznie wzrasta w przypadku palenia papierosów. Środki antykoncepcyjne plus nikotyna to wybuchowa mieszanka. Trzeba o tym pamiętać – dodaje lekarz.

Uwaga na obrzęki i uczucie ciężkich nóg

Patologie w układzie żylnym głębokim, które powodują m.in. pnż, objawiają się najczęściej opuchlizną, obrzękami, bólami oraz tzw. uczuciem ciężkich nóg. Niepokój powinny budzić też żylaki oraz zdiagnozowana w rodzinie przewlekła niewydolność żylna. – Trzeba równocześnie wspomnieć, że nie wszystkie żylaki są od razu związane z zakrzepicą. W kończynach dolnych występują dwa układy żylne: głęboki i powierzchowny i zakrzepica dotyczy zwykle tego głębokiego, którego nie widać gołym okiem. Żylaki powierzchowne czy pajączki naczyniowe, czyli problemy, z którymi pacjenci, a najczęściej kobiety, zgłaszają się do lekarza, dotyczą zwykle układu powierzchownego – wyjaśnia dr Świderski. Do wykrycia ewentualnej zakrzepicy najlepsze jest badanie dopplerowskie. To badanie ultradźwiękowe, bezinwazyjne, bezbolesne i można je powtarzać dziesiątki razy, nie narażając pacjenta na żadne komplikacje. Lekarzowi daje możliwość oceny całego układu żylnego i wdrożenia odpowiedniego leczenia. Wizytę u specjalisty chirurga należy poprzedzić wizytą u lekarza rodzinnego, który podczas wywiadu medycznego zdecyduje o dalszym leczeniu. – Czasem leczenie ogranicza się do wprowadzenia kilku leków farmakologicznych, przy czym zdecydowanie odradzam tzw. samoleczenie za pomocą leków dostępnych bez recepty i suplementów. Zamiast obiecanej lekkości nóg, jest szansa że uzyskamy jedynie lekkość portfela, a co gorsze środki te mogą czasowo przytłumić objawy poważnej choroby, a to niebezpieczne dla naszego zdrowia – ostrzega dr Krzysztof Świderski – Oprócz, przepisanych przez specjalistę leków farmakologicznych, niezbędna jest profilaktyka przeciwzakrzepowa, czyli ruch i zdrowa dieta sprzyjająca redukcji wagi oraz bezwzględne rzucenie palenia. Pacjenci muszą mieć świadomość, że to niezbędne elementy leczenia i zapobiegania chorobie. Tylko kompleksowe leczenie ma sens – podsumowuje lekarz.

Dodaj komentarz

Teksty i fotografie opublikowane w portalu stanowią własność intelektualną ich autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Napisz komentarz.
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu. Nie będą publikowane: Komentarze naruszające netykietę, oraz promujące komercyjne strony, produkty itp. Komentarze obraźliwe, bądź nie wnoszące nic do dyskusji. Komentarze propagujące nienawiść, rasizm, nietolerancję wobec poglądów, przekonań i wyznań. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy umieszczanych przez użytkowników i gości serwisu. Odpowiedzialność za treść postów ponosi wyłącznie ich autor. Komentarze nie są materiałem prasowym w rozumieniu prawa prasowego.


Kod antyspamowy
Odśwież

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us