Menu

Zmarł mieszkaniec Wadowic. Nietrzeźwy przywieziony przez policję

  • Autor 

 

osrodek jaworzno izbaOśrodek Profilaktyki w Jaworznie przyjmuje pacjentów z wielu miast, nawet tak odległych jak Wadowice, czy Andrychów. Niestety w tamtych miastach urządzić się nie da izby wytrzeźwień. Są za małe. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi mówi, że izby takie mogą być urządzane w miastach i powiatach powyżej 50 tysięcy mieszkańców.
Co mają robić miasta mniejsze? Mogą nie robić nic, ale to wiąże się z brakiem możliwości reagowania policji, czy straży miejskich w wypadkach, kiedy osoby nietrzeźwe zagrażają życiu i zdrowiu innych osób. Nie są to osoby w danym momencie chore, nie bierze się w takiej chwili pod uwagę kwestii uzależnienia delikwenta, bo leczyć uzależnienie, owszem można, albo w jednostkach zamkniętych, albo otwartych, ale warunek jest jeden: pacjent musi być uzależniony, czyli mieć zdiagnozowaną chorobę i musi chcieć się leczyć. Podobnie jak w wypadku każdej innej choroby. Wymagana jest zgoda na pozostanie w szpitalu, ośrodku terapeutycznym, albo dobrowolne uczęszczanie na psychoterapię, czy też spotkanie AA, albo gruup abstynenckich.


Ale zagrażają nam przede wszystkim nie osoby uzależnione, ale po prostu pijący i pod wpływem alkoholu awanturujący się.
Dla małych miast sytuacja nie jest komfortowa. Po pierwsze - nie stać je na prowadzenie izb wytrzeźwień, po drugie nie znaleźliby personelu, w tym lekarzy do pracy w takich jednostkach, po trzecie w skali jednego małego, kilkunastotysięcznego miasteczka byłoby to ze wszech miar nieopłacalne, bowiem jeśli na dobę z takiego terenu trzeba odizolować od społeczeństwa na przykład, dwie, trzy osoby, koszty byłyby przeogromne, bowiem Izba wytrzeźwień według ustawy ma szereg wymogów formalnych , które należy spełnić, aby mogła funkcjonować. Należą do nich odpowiednie wyposażenie, odpowiednia ilość sal, łóżek, toalet, sprzęt medycznego, a także odpowiednia ilość personelu - w tym konkretna obsada zmian dyżurujących 24 godziny na dobę.
Jeśli zakład nie ma zapewnionej odpowiedniej ilości środków, nie może funkcjonować.

Tu dotykamy pomysłu jednego z jaworznickich radnych należących do opozycji, który za wszelką cenę chce utrudnić funkcjonowanie jednostki popisując się radosnymi pomysłami o zmniejszeniu środków na działalność Ośrodka w budżecie, albo posługując się dziwnym hasłem tzw wygaszania.
Izby wytrzeźwień po chwilowym zmniejszeniu liczebności stają się z powrotem powoli ważnym elementem funkcjonowania gmin wobec przerażającej tendencji wzrostu konsumpcji napojów alkoholowych, a co za tym idzie zwiększenia liczby ludzi, którzy w  domach maltretują rodziny pod wpływem alkoholu, albo na ulicach zagrażają życiu i zdrowiu innych osób, albo te same narażone są na uszczerbek na zdrowiu, albo utratę życia.
Jest wierutnym kłamstwem wmawianie komukolwiek, że to przeżytek z czasów komunizmu i że na zachodzie Europy instytucji tego typu nie ma.
Są!


Do znudzenia będziemy przypominać wcześniejsze artykuły poświęcone tematowi -  Radni bezradni, czy bezmyślni? Czy przyjmą w swoich domach nietrzeźwych?


Inaczej się nazywają, może trochę inaczej zorganizowane, ale cel mają ten sam ? izolacja od otoczenia ludzi pod wpływem alkoholu, czasem innych środków odurzających.

Wadowice, podobnie jak inne małe miasta nie mają izby wytrzeźwień i muszą jakoś sobie radzić z tematem. Podpisały więc umowę z Jaworznem, które za konkretne pieniądze opiekuje się ich mieszkańcami kwalifikującymi ich do odwiezienia tutaj.

Pech chciał, że we wtorek, 7 marca, pewien mężczyzna, mieszkaniec Wadowic musiał być tu przywieziony. W chwili interwencji tam, na miejscu, lekarz pogotowia nie stwierdził bezpośredniego zagrożenia życia i pacjent został zgodnie z wszelkim prawem zapakowany do radiowozu i odtransportowany do Jaworzna.
Tuż po otwarciu drzwi radiowozu wyszedł i po dwóch krokach po prostu zasłabł, i przewrócił się.
Policjanci wezwali natychmiast pracowników naszego ośrodka, którzy stwierdzili zatrzymanie akcji serca i rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, jednocześnie wzywając zespół ratownictwa medycznego. Ten przyjechał natychmiast przejmując pacjenta i reanimując go, niestety bez powodzenia. Powierzchowne objawy - zasinienie twarzoczaszki i górnej części tułowia wskazują na zator płucny. Jest to stan nagły, który nawet kilkadziesiąt minut przed jego wystąpieniem jest trudny, albo i niemożliwy do zdiagnozowania zwłaszcza w chwili, kiedy alkohol zaciera wyrazistość objawów.

Jeśli przypuszczenia potwierdzi sekcja, nie można obwiniać nikogo, w tym zespołu karetki pogotowia w Wadowicach, że nie zaobserwował tego stanu, bo nastąpił on nagle już w Jaworznie.

Jako że wydarzenie dość rzadkie, kiedy to pacjent z innego miasta umiera w Jaworznie, na miejscu pojawił się komendant Miejski Policja w Jaworznie, ale przyjechał również komendant z Wadowic, aby rozeznać sytuację.
Zostały przeprowadzone standardowe w takich wypadkach czynności prokuratorskie, lekarz biegły sądowy przeprowadził czynności na miejscu, a technicy zabezpieczyli ślady, w tym zdjęcia z miejsca zdarzenia.

Praca Ośrodka trwa nadal, ale teraz nasuwa się refleksja w związku z notorycznymi próbami utrudnienia funkcjonowania ośrodka w Jaworznie przez wspaniałomyślnych radnych, w tym przodującego, czytelnicy wiedzą, którego radnego, znającego się dosłownie na wszystkim, który nie widzi problemów, które mogłyby powstać w wyniku likwidacji jednostki.
Radny, czy też grupa radnych nie zastanawia się nad tym, że mieszkańcy Jaworzna musieliby być wywożeni być może nawet parędziesiąt kilometrów poza miasto i pozostawieni gdzieś tam daleko, samym sobie.
Taki los niestety spotyka mieszkańców Wadowic, Andrychowa, Olkusza, Oświęcimia, i wielu innych małych gmin, które zapewniając spokój swoim obywatelom jednocześnie muszą dokonać tego wyboru, aby wywieźć innych mieszkańców właśnie do Jaworzna.
Czy mamy taki los zgotować jaworznianom? Czy wątpliwej mądrości pomysły zasługują na poklask, czy raczej na co najmniej wykpienie, jak nie zdecydowane potępienie.


Do znudzenia będziemy przypominać wcześniejsze artykuły poświęcone tematowi - Nocny dyżur w OPUA w Jaworznie - w obiektywie


Dopóki się da, będziemy pracować, ale...
Przyszłość Izb w całym kraju, mimo że wiele samorządów myśli nad ich powołaniem albo przywróceniem, albo rozbudową, różowo się nie zapowiada.
Brak personelu medycznego nękający całą służbę zdrowia -  lekarzy, pielęgniarek - stanowi bardzo duży problem. Bo bez lekarza Izba wytrzeźwień funkcjonować nie może.
O ile sytuacja wywożenia pacjentów gdzie indziej, za niemałe środki, konkurujące wielkością z wydawanymi tu, na miejscu, byłaby możliwa, to jeszcze - mówi się trudno. Ale kiedy braknie izb w okolicy, to skazani będziemy albo na obecność damskich bokserów w domach i brak możliwości ich izolacji, albo na awantury wywoływane przez nich w szpitalu, na SOR, czy na oddziałach, gdzie leżą ludzie potrzebujący rzeczywistej pomocy lekarskiej, a nie tylko pilnowania do momentu, kiedy taki ktoś wytrzeźwieje.

A co z ludźmi w domach niszczącymi spokój rodzinny, z bezdomnymi pijanymi na klatkach schodowych, przemoczonymi, śmierdzącymi?

Polecam pod rozwagę te tematy ludziom, którzy nie mając pojęcia o problemie wypowiadają się tylko dlatego, aby zaistnieć - czy są to pozbawieni wyobraźni radni, czy też bezmyślni, żałośni pseudodziennikarze, którzy jak hieny tylko czyhają aby móc wywołać sensację i aferę.

Wystarczy trochę wyobraźni, i choć ciut kultury i człowieczeństwa, których to cech brakuje niektórym radnym i skompromitowanym przedstawicielom prasy. Wystarczy, ale to i tak za dużo, Na te cechy nie ma co u nich liczyć.


Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us