Menu
reklama
reklama

Kinoholiczka - dla portalu MojeJaworzno

 


kmkrecenzjefilm

Mówi się, że dobry film reklamy nie potrzebuje.
Ale jest to prawda tylko połowiczna.

Bo co to znaczy "dobry film"?

Czy to taki, na który wydano miliony i biorą w nim udział najbardziej znamienici celebryci, czy też może taki, o którym głośno nie jest, ale porusza tak ważne sprawy, że każdy powinien je przemyśleć w zaciszu kinowego fotela, dobrze by było gdyby jeszcze nie w towarzystwie degustatorów popcornu i smakoszy napojów gazowano energetycznych.

Co warto zobaczyć, na co warto pójść? Niekoniecznie na wysokobudżetowe produkcje, ale gdzie znaleźć informacje o takowych? Ten, kto szuka znajdzie, ale my postanowiliśmy przyjść do naszych czytelników z zachętą podaną na tacy.

Oto nasza współpracowniczka, znawczyni kina Kamila Magdalena Kozik proponuje za pomocą krótkich recenzji zachęcić Państwa do poznania tajemnic współczesnego kina, niekoniecznie tego z najwyższych komercyjnych półek, choć i takie się zdarzą, ale i z półek wartościowych duchowo, moralnie, czy też z różnych innych względów godnych polecenia.
A chętni do poznania szerzej podejścia Kamili Magdaleny do tematu kina, zapraszamy do polubienia i obserwowania jej profilu społecznościowego - KINOHOLICZKA

 

valerianBeztroska, amerykańska megaprodukcja w rękach francuza. Czy to mogło się udać? „Valerian i Miasto Tysiąca Planet” nie przyciąga fabułą, czy grą aktorską. W zamian widz otrzymuje intrygującą konwencję oraz niesamowite efekty specjalne, zrealizowane za „miliony monet”.

Agentom federalnym Valerianowi (Dane DeHaan) oraz Laureline (Cara Delevingne), rząd zleca niezwykle ważną misję: mają bezpieczne przejąć pewien „artefakt” z rąk przemytników. Oczywiście w trakcie zadania pojawiają się komplikacje, a sam „przedmiot” okazuje się mega ważny. Może uratować jak i totalnie zburzyć równowagę w całym wszechświecie. Szybka misja, która teoretycznie się skończyła, zamienia się w przygodę trochę bez ładu, składu ani końca…

Luc Besson zaprasza tym razem do świata wyciągniętego z młodzieżowego komiksu. Wprowadza „nutę świeżości” do swojego repertuaru: delikatną, choć chwilami zadziorną historyjkę. Pokusiłabym się o stwierdzenie, iż „Valerian i Miasto Tysiąca Planet” to taka ugrzeczniona wersja „Piątego elementu” (1997), napompowana efektami specjalnymi, wylewającymi się z każdej strony jak wrząca zupa z za małego garnka. Widz jest nimi bombardowany, co sprawdza się w wersji 3D i IMAX. Gra aktorska… Mogłoby być lepiej. Mam wrażenie, że Dane DeHaan po prostu odegrał swoją rolę. Odrzucała mnie trochę sztuczna Cara Delevingne i jej wiecznie „zaboczony” wyraz twarzy. Można jej to wybaczyć, bo w końcu jest profesjonalną modelką, nie aktorką. Pojawiło się również kilka scen (choćby z Rihanną), które nie wnosiły nic do scenariusza, poza tym, że były.

Całość dość przyjemna w odbiorze, chwilami trochę naiwna. W moim przypadku dubbing dodatkowo spotęgował to wrażenie. Całość (ze względu na efekty specjalne) oceniam na 6.

Źródło zdjęcia: plejada.pl

 

 

 

anabelleTrochę strachu, trochę śmiechu, trochę psychozy. Samo życie, upchnięte w historii o nawiedzonej lalce Anabelle. Słodko nieprawdaż?

Horror „Anabelle: Narodziny zła” zaczyna się niezwykle radośnie. Przedstawia sielankę rodziny Mullinsów: Samuela (Anthony LaPaglia), Esther (Miranda Otto) oraz ich córki Anabelle, pieszczotliwie zwanej Bee (Samara Lee). Niestety nic nie trwa wiecznie. Ich „mlekiem i miodem płynące” życie ulega diametralnej zmianie. Pozostaje rozpacz, popychająca ludzi do bardzo drastycznych decyzji… Dokładnie 12 lat później Mullinsowie decydują się na przyjęcie pod swój dach grupy sierot. Jedna z nich nawiązuje kontakt z demonem, uwięzionym w porcelanowej lalce...

Po średnim filmie „Anabelle” (20014), dostrzegam wybitną zmianę na plus. Zawdzięczamy ją nowemu reżyserowi. Stery przejął David F. Sandberg (znany z cyklu krótkich etiud oraz filmu „Kiedy gasną światła”), który zwykle sprowadza widza na ziemię w najmniej oczekiwanym momencie. Włożył kupę pracy w ten prequell. Całość? Znalazło się kilka sztampowych motywów. Mamy napięcie które coraz szybciej narasta, by w końcu wybuchnąć. Lekko kiczowate braki w scenariuszu (dziewczynka, której każdy krok powinien sprawiać ból, zapiernicza po całym domu, jak nakręcony samochodzik), przeplatają się z iście mistrzowskimi zabiegami. Postacie nie są aż tak głupie – myślą w miarę logicznie. Całość oceniam na 6.

Źródło zdjęcia: youtube.com

 

 

 

mrocznawieza„Mroczna Wieża”. Oj bałam się tego filmu. Bałam się swoich własnych uprzedzeń, które miały dość solidne podstawy (jestem fanką Stephena Kinga). Owszem, wiele się sprawdziło, choć sumarycznie film przyjemnie mnie rozczarował.

Świat nękają potężne trzęsienia ziemi, które nie mają logicznej przyczyny. W tym świecie żyje chłopiec – Jake (Tom Taylor), obdarzony niezwykłym darem Lśnienia. W swoich snach widzi Mroczną Wieżę i ludzi, chcących ją obalić. Przewodzi im Człowiek w Czerni zwany Walterem (Matthew McConaughey). Nie spocznie on, dopóki wieża nie runie. Jego tropem podąża Roland ostatni Rewolwerowiec (Idris Elba), chcący go powstrzymać. Pewnej nocy Jake widzi więcej niż powinien, co ściąga na niego uwagę zła. Jego jedynym ratunkiem jest… odnalezienie Rewolwerowca.

Z jednej strony podziwiam reżysera Nikolaja Arcel’a, który podjął się niemożliwego – adaptacji kultowej sagi Kinga. Niestety, jest to bardzo luźna, ugrzeczniona adaptacja. Wyszedł mu trochę (nie czarujmy się) film dla młodzieży. Fani… Nie spodziewajcie się ani Ziemi Jałowych, ani Zoltana wydłubującego oczy, ani ostrych scen erotycznych. Potworów też mamy jak na lekarstwo. Jakie plusy? Film sam w sobie trzyma w napięciu od pierwszych minut – to trzeba mu przyznać. Muzyka wzorcowo podkreślała to, co działo się na ekranie. Aktorzy też nie zostali wybrani z łapanki. Genialny McConaughey po raz kolejny daje popis swoich umiejętności. Potraktowana po macoszemu postać Rewolwerowca, nie przeszkodziła też Elbie w odegraniu jej ciekawej interpretacji. Całości daję 7, choć pod względem powieści ta ocena powinna być o co najmniej 5 oczek mniejsza.

Źródło zdjęcia: nerdist.com

 

 

 


Poprzednia strona 1/5 Następna strona »

Komentarze   

# Kryś 2017-04-25 21:06
Całkiem niezłe opisy ale brakuje mi czołówki aktorów. To ważne na jakie postaci możemy liczyc idąc do kina.fakt, kazdy moze sprawdzić w innym miejscu, ale metryczka filmu jakaś jednak powinna byc.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Teksty i fotografie opublikowane w portalu stanowią własność intelektualną ich autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Napisz komentarz.
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu. Nie będą publikowane: Komentarze naruszające netykietę, oraz promujące komercyjne strony, produkty itp. Komentarze obraźliwe, bądź nie wnoszące nic do dyskusji. Komentarze propagujące nienawiść, rasizm, nietolerancję wobec poglądów, przekonań i wyznań. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy umieszczanych przez użytkowników i gości serwisu. Odpowiedzialność za treść postów ponosi wyłącznie ich autor. Komentarze nie są materiałem prasowym w rozumieniu prawa prasowego.


Kod antyspamowy
Odśwież

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us