Menu
reklama
reklama
reklama

Wędkarstwo - łowimy ryby w Jaworznie

wedkjaworzno09.jpgRyby można łowić wszędzie, w każdym zbiorniku wodnym. Inna sprawa, czy wszędzie ryby są i czy wszędzie biorą, ale fakt faktem, wędkowanie to rewelacyjna forma wypoczynku, nawet, jeśli nic nie złowimy, albo wszystkie złowione okazy będziemy musieli wypuścić z powodu nieprzekroczenia przez nie wymiaru ochronnego.

ZACZYNAMY

Czy to rozrywka tania, czy droga? To zależy. Dla niejednego nawet 100 złotych to dużo. Za taką cenę nie połowimy, bo aby otrzymać kartę wędkarską i zezwolenie na amatorski połów ryb, musimy przygotować od 250 do 300 złotych.

Kartę wędkarską załatwiamy w Urzędzie Miejskim, zezwolenie i stosowne opłaty w wybranym przez siebie kole Polskiego Związku Wędkarskiego. Po zdaniu egzaminu, podczas którego pytają nas, czy znamy okresy i wymiary ochronne ryb, oraz zasady wędkowania (nauczenie się tego nie powinno nikomu sprawić trudności), musimy rozglądnąć się za sprzętem.


W Polsce wolno łowić ryby dwiema wędkami jednocześnie, jeśli łowimy "na grunt" i "na spławik", albo jedną, jeśli "na spinning". Początkującemu, zwłaszcza jeśli ma ograniczony budżet, wystarczy jedno wędzisko z kołowrotkiem, aby nauczyć się zarzucania, wiązania węzłów, koncentracji, odróżnienia brania ryby od podskubywania przynęty, zacinania i podbierania ryby, jeśli zdołamy ją doholować do brzegu.

wedkjaworzno05.jpgCałkiem sprawne wędzisko z kołowrotkiem, spełniające wszelkie wymogi, aby łowić nawet spore okazy ryb, możemy kupić nawet za kwotę 20, 30 złotych, kołowrotek za 30 do 50 złotych. Do tego żyłka, kilka rozmiarów haczyków, 2, 3 spławiki, ciężarki, koszyczek zanętowy, siatka na złowione ryby, i podbierak to koszt, który nie powinien przekroczyć 150 złotych.

Oczywiście, że można na to wydać i kilka tysięcy, ale zaczynając łowienie nie będziemy ani wyczynowcami, ani nie zostaniemy wyśmiani, że mamy tanie wędki. Starzy, doświadczeni wędkarze często posługują się sprzętem zakupionym kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu, z doskonałymi efektami.

Natomiast powodem do śmichów chichów i drwinek może być sytuacja, jeśli na stanowisku nad wodą wyciągniemy mnóstwo pięknego, drogiego, błyszczącego sprzętu, a nie będziemy umieli zarzucić spławika, albo poplączemy na wstępie zały zestaw, przygotowywany w domu przez pół dnia.

NIE TYLKO APETYT

Ryby są smaczne, ale nie apetyt powinien kierować poczynaniami wędkarza.

Pokora i skromność w środowisku wędkarzy to podstawa, aby zostać ciepło przyjętym nad wodą, aby uzyskać jakieś porady dotyczące łowienia. Nie należy się zbyt nachalnie dopytywać o stosowane zanęty, przynęty, o grubości żyłki, jakie stosują sąsiedzi na stanowiskach, bo każdy ma swoje tajemnice wabienia ryb i niezbyt chętnie się nimi dzieli. Wiele, wiele wiadomości można znaleźć w internecie, a i tak największą frajdę przynosi własna metoda, własne doświadczenia. Jeśli nad wodą będziemy się zachowywać cicho, nie zwracać na siebie uwagi, koledzy będący na łowisku nawet sami podejdą, pomogą, coś podpowiedzą, jeśli będą widzieć, że nie idzie nam.

wedkjaworzno03.jpgTo nie wstyd podejść do kogoś i zapytać jaką rybę wyciągnęliśmy z wody, czy jaki jest jej wymiar ochronny, albo jak zmontować zestaw, aby się nie plątał. Teorię szybko się zapomina, a nawet doświadczeni sięgają po ściągę, aby zidentyfikować rzadziej wyciąganą rybę, albo upewnić się czy przypadkiem, nie wrzuciliśmy do siatki zbyt małej ryby.

Nad wodą obowiązuje kultura. Przechodząc obok wędkarza wpatrującego się w spławik powinniśmy powiedzieć "Dzień dobry". Można zatrzymać się, zapytać, czy "Biorą dziś?", albo "Jakie dziś wyniki". Broń Boże nie pytamy "Na co Pan łowi?" - to irytujące, a odpowiedzi możemy się spodziewać jednej: "Na wędkę".

Wędkarza muszą charakteryzować dwie podstawowe cechy: cierpliwość i uczciwość.


O CIERPLIWOŚCI

Trzeba mieć w świadomości jedną podstawową zasadę: jedziemy na ryby, a nie po ryby. Wędkowanie jest formą wypoczynku, a nie sposobem na zapełnienie zamrażalnika. Początkujący często irytują się bardzo, kiedy w dwie minuty po zarzuceniu zestawu, spławik stoi jak zaczarowany i ani drgnie. Ściągają wtedy co chwilę żyłkę, zarzucają co raz to w inne miejsce, zmieniają haczyki, przypony, przynęty: a może na to weźmie, a może na co innego. Nic bardziej błędnego. Zarzucenie przynęty wiąże się z nieuniknionym pluskiem, który ściąga w tę okolicę najczęściej tylko małe rybki.

wedkjaworzno01.jpgAby większy okaz zainteresował się robakiem, kukurydzą, czy ciastem, potrzeba czasu. Utrapieniem są te małe szkuty, które powodują dużo ruchu, spławik często szybko podskakuje, ale świadczy to o podskubywaniu robaka, a nie o rzeczywistym braniu.

Robaka dość szybko w takich wypadkach pozbywamy się a w wodzie wisi pusty hak, bądź też w wypadku zbyt małego haczyka wyciągamy zbyt małe rybki - albo niewymiarowe, albo takie, których nie ma sensu zabierać do domu, bo kiedy je oprawimy, okaże się że na patelni pozostanie jedzenia na pół zęba plus ogom drobniutkich ości.

Haczyk większy i przynęta działająca na większe ryby gwarantuje, że nie zostanie on ogołocony w kilka sekund, a być może podpłynie do niego coś sporego, chętnego na małe co nieco. Dość szybko można nauczyć się odróżniać prawdziwe branie od "skubania". Wtedy zaczyna być coraz milej.

Cierpliwość procentuje dość szybko, a często przeradza się w upór. Wędkarz musi być uparty. Trzeba "zawziąć" się na rybę, trzeba powiedzieć sobie: "W końcu cię dopadnę". Upór powoduje, że to zajęcie wpewien sposób nas uzależnia, skłania do poszukiwania nowych przynęt, do sporządzania we własnym zakresie różnych ciast, próbowania wyszukanych zapachów, aby tylko wygrać walkę z naturą, z którą tak naprawdę nie mamy dużych szans, jednak małe sukcesy są dla nas wielkimi przeżyciami, pod warunkiem że postępujemy uczciwie.

O UCZCIWOŚCI

wedkjaworzno08.jpgNatura odwdzięcza się nam, dając od czasu do czasu radość zezłowionej ryby. Jeśli jednak będziemy zbyt zachłanni, to po pierwsze zniszczymy naturalne środowisko i zasoby ryb, które pływają w zbiornikach, po drugie możemy narazić się na poważne konsekwencje prawne.

Niech nikt nie liczy na pobłażliwość kontrolerów, którzy dość często zjawiają się nad wodą, sprawdzając czy mamy dobrze, zgodnie z przepisami wypełnione dokumenty i czy nie mamy w siatce ryb, których nie wolno wziąć ze sobą, a należy wypuścić do łowiska z powrotem.

Nikt nie zostanie obojętny, jeśli będziemy zbyt hałasować nad wodą, śmiecić, zostawiać po sobie zniszczoną przyrodę, albo stosować niedozwolone metody połowu. Wędkarze, to takie środowisko, w którym każdy patrzy jeden drugiemu na ręce, nie po to, żeby kogoś "podkablować", zniszczyć konkurencję, ale po to, aby dobra dane nam przez naturę służyły nam jak najlepiej i jak najdłużej.

GDZIE ŁOWIĆ RYBY?

W zasadzie w każdym stawie, w każdej rzeczce, cieku, zbiorniku są ryby. Czy dadzą się nam przechytrzyć i wyciągnąć na brzeg, to już inna sprawa.

wedkjaworzno06.jpgW Jaworznie mamy kilka wód stojących i płynących, badź będących ogólnie dostępnymi, bądź pozostających w wyłączności członków poszczegónych kół Polskiego Związku Wędkarskiego.

Każde łowisko w Polsce ma swój numer. Numer ten musimy wpisać w specjalny rejestr naszych połowów wraz z datą, przed rozpoczęciem wędkowania. Jeśli to mamy uzupełnione możemy zarzucić zestaw do wody.

Czasem nawet przez dziesięć godzin "moczenia kija" nie będziemy mieć brania, a czasem już po kilku minutach spławik zacznie przyjemnie tańczyć. Teraz tylko musimy nauczyć się zacinać w odpowiednim momencie.

Jeśli łowimy metodą gruntową, wskaźnikiem będzie mała bombka zawieszona na żyłce spoczywającego na podstawkach wędziska. W dobie elektroniki i w tę dziedzinę życia wkroczyły urządzenia oparte na pracy mikroprocesorów. Są to przed wszystkim elektroniczne wskaźniki brań, ale stosując je odbieramy sobie przyjemność obserwowania bąbek, albo spławików. Zostawmy te gadżety na emeryturę, kiedy wzrok będzie szwankował, a zdolność koncentracji mniejsza.

W zależności od koła do którego zapisaliśmy się, możemy łowić na wskazanych akwenach, bądź tak zwanych wodach otwartych. O tym dowiemy się zapisując się do PZW.


wedkjaworzno12.jpgW Jaworznie niemało jest zbiorników wodnych - Ważniejsze z nich, w gestii PZW,  to: Sosina, Makowiska, Trzykrotka, Grajdołek, Kanał Szczakowski, Grobla - staw numer 4.

Są jeszcze dzikie łowiska, ale te mało nas interesują, bo nie są zarybiane, ani nikt o nie nie dba. Można na nich złapać jakieś małe płocie, albo przy dużym szczęściu karasia, wzdręgę, czy lina, a nawet szczupaka, jednak są z reguły zarośnięte zarówno wokół brzegu, jak i pod wodą, co wiąże się z nieustannym zrywaniem zestawów i przyjemność wędkowania pryska.

Kiedy już opanujemy podstawowe umiejętności łowienia ryb możemy wybrać się gdzieś dalej, ale to już zależy od posiadanego czasu i środków. Musimy jednak pamiętać, że wybierając się nad jakieś łowisko musimy dowiedzieć się, czy możemy na nim wędkować, czy przypadkiem nie musimy wnieść dodatkowej opłaty za korzystanie z wody i czy nie jest to łowisko zamknięte, bo może nas spotkać przykra niespodzianka uznania nas za kłusownika. Konsekwencje tego mogą być bardzo dotkliwe.

W Jaworznie funkcjonują poniższe Koła Polskiego Związku Wędkarskiego:

Koło nr 19 Jaworzno Miasto
Koło PZW nr 57 Szczakowa Miasto
Koło PZW nr 58 Szczakowa Kolejarz
Koło PZW nr 94 Jeleń
Koło PZW nr 106 OSP Dąbrowa Narodowa

Strona internetowa Polskiego Związku Wędkarskiego

RAPR - Regulamin Amatorskiego Połowu RYB PZW

Z HUMOREM

Niepisane, nieoficjalne, acz bardzo często sprawdzające się zasady, które zgodnie z prawem Murphy'ego przydarzaja się każdemu wędkarzowi.
- Kiedy przychodzimy na ulubione łowisko, nasze ulubione stanowisko wędkowania jest zawsze zajęte.
- Kiedy nasze stanowisko jest wolne, wszystkim wokół biorą ryby, nam nie.
- Kiedy wędkarz, który wyciągnął z wody najwięcej ryb idzie do domu i przesiadamy się na jego miejsce, ryba w tym miejscu natychmiast przestaje brać. Przybyły na nasze miejsce nowy wędkarz, natychmiast ma branie za braniem.
- Kiedy w końcu udaje nam się złowić piękny okaz ryby, sąsiad na stanowisku obok w chwilę później łowi większy.
- Kiedy przybywamy na łowisko zawsze orientujemy się, że zapomnieliśmy przynęty, na którą tutaj najlepiej ryby biorą.
- Wpatrujemy się w spławik, jak sroka w kość przez 5 godzin i nic. Wystarczy, że pójdziemy w krzaczki za potrzebą, natychmiast mamy branie, którego nie zdążymy zaciąć.
- Kiedy mamy taki dzień, że jedziemy nad wodę, aby być samym, natychmiast pojawia się stary dziadek gaduła i przez pół dnia opowiada nam, jakie okazy złowił w tym właśnie miejscu.
- Kiedy mamy taki dzień, że chcielibyśmy z kimś porozmawiać wędkując, obaj sąsiedzi na najbliższych stanowiskach okazują się wyjątkowymi mrukami.
- Kiedy mamy w siatce 37 centymetrowego karpia, przechodzący wędkarz zawsze mówi - "Eee, ja takie małe wypuszczam od razu do wody, karpia biorę jak ma co najmniej 40 cm".
- Łowimy na cieniutką żyłkę i malutki haczyk, a spławik ani drgnie. Sąsiedzi wyciągają piękne sztuki na duże haki. A więc zmieniamy żyłkę na grubszą i haczyk na ogromny. Natychmiast jeziorowa drobnica zaczyna ogryzać nam przynętę i co chwilę wyciagamy pusty hak.
- Łowimy na swoim miejscu wyciągając małe karasie. Podbierak nie jest potrzebny. Mamy jednak ochotę przejść się z wędką wokół stawu. Na przeciwległym brzegu bierze nam 45 cm karp. Podbierak został na miejscu, a wokół żywej duszy.
I tak dalej, i tak dalej...


Dodaj komentarz

Teksty i fotografie opublikowane w portalu stanowią własność intelektualną ich autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Napisz komentarz.
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu. Nie będą publikowane: Komentarze naruszające netykietę, oraz promujące komercyjne strony, produkty itp. Komentarze obraźliwe, bądź nie wnoszące nic do dyskusji. Komentarze propagujące nienawiść, rasizm, nietolerancję wobec poglądów, przekonań i wyznań. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy umieszczanych przez użytkowników i gości serwisu. Odpowiedzialność za treść postów ponosi wyłącznie ich autor. Komentarze nie są materiałem prasowym w rozumieniu prawa prasowego.


Kod antyspamowy
Odśwież

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us