Menu
reklama

Nie dajcie się zrobić w balona, majster ma zawsze rację... (wężykiem, wężykiem)

  • Autor 




wyprzedaz 1

Już w sławnym skeczu pod tytułem "Ucz się Jasiu" w którym występował Jan Kobuszewski, Wiesław Gołas i Wiesław Michnikowski, pan majster był przedstawiony jako niezły cwaniaczek, wiedzący wszystko lepiej i mający tak naprawdę w nosie potrzeby i uczciwość klienta. To nic, że rurka cieknie, to nic że klient płaci.
Ważne, że jest śmiesznie, a pobierający naukę Jasiu na pewno każdy dowcip podkreśli "wężykiem, wężykiem..."

wyprzedaz 2Jeden ze sklepów w Jaworznie ogłasza swoją likwidację.
Jak na poważny sklep mający w Polsce wiele oddziałów, informacja nabazgrana na wymiętej szmacie nie jest zbyt elegancka i zachęcająca, niemniej po skromności można domniemywać, że firma chyba cieniutko przędzie.

Zakupy tutaj nigdy nie były komfortowe, bo spory bałagan na półkach, brak metek z kodami kreskowymi na towarach, powodował, że zakupów się odechciewało.
Kiedy przychodzi do zapłaty, trzeba swoje odczekać przy kasie, bo niemal każdy klient ma jakiś produkt, który kasjerka musi wyszukać w systemie, bo czytnik laserowy nie znajdował go i należało ręcznie dotrzeć do katalogu.

Jakiś czas temu pojawiła się ciekawa promocja.

Przy zakupie jakiegoś towaru otrzymywało się kupon na 30 % zapłaconej ceny, który można było zrealizować w przeciągu kolejnych 7 dni. A więc kupując coś za 100 złotych, nazajutrz płaciło się za zakupy 30 złotych taniej. Fajne, choć niekoniecznie aż tak opłacalne, bo w niedalekim markecie te same produkty z reguły były i są dużo tańsze. Ale... zawsze jakaś oszczędność. Obecnie podjeżdżając do marketu rzuca się w oczy wcześniej opisana szmata z informacją o 30 procentowej wyprzedaży.

Jak rozumie to zwykły klient?

A no tak, że kiedy biorę z półki produkt za 100 złotych, w kasie zapłacę 30 złotych mniej.
Na każdej półce wisi informacja o likwidacji sklepu i że do wyczerpania zapasów płacimy 30 % mniej.
Natomiast enigmatyczna informacja malutkim drukiem mówi coś o... o tym właśnie co wcześniej obowiązywało, czyli że nic się nie zmieniło. Jest odesłanie do regulaminu.
Nie ma więc żadnej wyprzedaży, nie ma trzydziestoprocentowej obniżki, tylko jest rabat na kolejne zakupy.

Kiedy w kasie zapłaciliśmy już za zakupy orientujemy się, że żadnej 30 procentowej zniżki nie otrzymaliśmy, chcielibyśmy zrezygnować z zakupu, po prostu zwrócić towar.
Wtedy pani w stanowisku dowódczym wstaje i tryumfalnym głosem oznajmia: "Zwrotów nie ma! Trzeba było przeczytać informację drobnym drukiem".
No niby racja. Wszystko jest w regulaminie, nie ma się do czego przyczepić.

Tak, jak u Barei: "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”.
Cała polskość, a biorąc pod uwagę to że market ogłasza się jako polska firma, czyli taka w której warto robić zakupy, bo nie karmimy zachodnich kapitalistów, tylko rodzimą inicjatywę, w zderzeniu z przytoczonym bareizmem uświadamia, że jesteśmy u siebie.

Ale podświadomość działa i sporo klientów widząc hasło "wyprzedaż 30 %" ładuje szczęśliwie do koszyka towary, które ma nadzieję kupić okazyjnie.
Jak się to ma w rozliczeniu?
Dziś kupuję coś za 100 złotych i otrzymuję kupon na 30 złotych rabatu.
Jutro kupuję coś również za 100 złotych i mam odliczane 30 złotych za wczorajsze zakupy, czyli płacę 70 złotych.
Sumarycznie zapłaciłem 200 złotych i otrzymałem zniżkę trzydziestozłotową, czyli zaoszczędziłem jedynie 15 procent!
Czy ktoś mnie wyprowadzi z ewentualnego błędu mojego rozumowania?
Chyba, że to po prostu dowcip.
A więc likwidacja sklepu, czy sobie ktoś z nas robi jaja?  "Wężykiem, wężykiem... "

Powrót na górę

Instytucje miejskie

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Miasta różne

Follow Us