Popołudnie z legwanami na bis...
- Autor Alex
- wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
Nie tak dawno temu internet, a głownie jeden z portali społecznościowych obiegło zdjęcie zrobione w Geosferze, a przedstawiające na modelu jednego z dinozaurów, ustawionych tam jakiś czas temu, zwierzę, żywcem przypominające przedpotopowe stwory, pokryte łuskami i intrygujące spojrzeniem.
Okazało się że to nasi dobrzy znajomi, Teresa i Przemek wybrali się ze swoimi podopiecznymi do tego pięknego zakątka Jaworzna.
Iguana, czyli legwan to właśnie to zwierzę, o którym pisaliśmy w roku 2011. Wtedy Nasi znajomi opowiedzieli nam o swojej pasji hodowli niezwykłych zwierząt i o zwyczajach tych dzisiejszych "dinozaurów".
Wkrótce postaramy się sprawdzić co słychać u Przemka i Teresy oraz u ich podpopiecznych, a tymczasem pzypominamy tamten artykuł ? wywiad z hodowcami, a naszym czytelnikom życzymy nieplanowanego spotkania z Iguaną, takiego, jakiego my doświadczyliśmy pewnego popołudnia.

W niedzielne popołudnie umówiłem się z Przemkiem i Teresą na spacer po parku na Osiedlu Stałym, gdzie w ciepłe dni przychodzą Oni ze swoimi ulubieńcami, aby ofiarować im nieco świeżego powietrza.
Z reguły wzbudzają wielkie zainteresowanie wśród odpoczywających przechodniów, bo mimo, że różne cuda świat już widział, to spoczywające na ich ramionach ogoniaste stwory są naprawdę niesłychanie widowiskowe i nie sposób obok nich przejść obojętnie.
Spacer był okazją do poznania legwanów - iguan, do zadania kilku pytań, na które odpowiedź milej jest uzyskać osobiście, niż czytając książki przyrodnicze. Tak więc zapraszam do lektury rozmowy, jaka nam się przydarzyła.
- Kiedy widzę zwierzęta których historia sięga czasów zlodowaceń, zastanawiam się, czy można u nich zaobserwować jakieś przejawy inteligencji, objawiania uczuć. Pies do człowieka się przywiązuje - poliże, poda łapę, merda ogonem, potrafi wyrazić swój nastrój, a takie dziwo? Jak wiemy mózg jego nie jest zbyt wielki, więc gdy zadajemy sobie pytanie, co ono sobie myśli, od razu zastanawiamy się, czy w ogóle myśli?
Przemek - Oj, to bardzo inteligentne zwierzę. Potrafi okazać przywiązanie do człowieka, ale nie tak od razu. Jakiś czas trwa oswojenie. To nie tak, że ten gatunek jest "za człowiekiem" natychmiast, kiedy znajdzie się w jego towarzystwie. Ale kiedy w towarzytwie człowieka pobędzie parę miesięcy, kiedy poczuje, że ktoś nim się opiekuje, tak "zmienia mu się w główce", że obiera opiekuna za swojego pana. Podstawą poczucia bezpieczeństwa jest dla niego zapach człowieka. Dlatego widzimy, jak wciąż bada otoczenie językiem. U mnie, przy mnie, czuje sie bezpiecznie.
Są sytuacje, najczęściej na spacerze, kiedy oddali się nieco i poczuje się zagrożony, ucieka prosto do mnie. Przybiega w pobliże i uspokaja się, czując zapach swojego opiekuna.
- Chyba można to nazwać instynktem stadnym, i przyjęciem przez niego Pana, jako swojego przewodnika.
Zawsze zadaje się takie pytanie, czy to przypadek sprawił, że zajęliście się właśnie legwanami, że trafiły one pod Wasz dach. Wyobrażam sobie, że chyba cały dom jak i Wasze życie, czas, podporządkowany jest legwanom.
Przemek - Wcześniej, zanim poszedłem do wojska, miałem legwana.
Kocham zwierzęta, i po wojsku zapragnąłem ponownie mieć jakieś zwierzę. Pomyślałem sobie, że na przykład psa nie chcę.
Mieszkam w bloku, a jak wiemy nie jest to najlepsze środowisko dla psa, który po prostu się męczy na tak małej zamkniętej powierzchni.
Takie zwierzę, jak iguana, kiedy mu się zabezpieczy ładne, wygodne terrarium, posiadające odpowiednie wyposażenie, jak lampy grzewcze, sztuczne słońce, może sobie siedzieć wewnątrz nawet dwa, trzy dni.
Nie ma więc problemu z codziennością, z wyjściem do pracy. Pies w tym czasie bardzo się męczy.
- Jak więc wygląda dzień legwana?
Przemek - Staramy się, aby one, legwany, miały zachowany pewien rytm. Dopiero kiedy przychodzę z pracy, odsłaniam okna. Wtedy dla nich zaczyna się dzień. Budzą się, załączam im lampy, wtedy zwiększa się u nich przemiana materii, dostają jedzenie i tak to sobie egzystują.
Ciemno i chłód jest dla ich organizmów sygnałem do zmniejszenia aktywności, do snu. Wyjechaliśmy kiedyś na trzy dni, a one w tym czasie sobie po prostu spały.
- Dla mnie one są dość duże, ale nie mam skali porównawczej. Jak to jest z ich wielkością?
Teresa - Kiedy do nas przybyły, miały około 40 centymetrów długości. Teraz Czesiu ma już 140 centymetrów. Basia nieco mniej. Dorastają do dwóch metrów, tak, że jeszcze trochę będą rosnąć. Ten proces trwa do sześciu lat.
- Mamy tu pana legwana i panią legwanicę. Ona chyba będzie mniejsza.
Teresa - Tak, ale z nią jest historia taka, że w sklepie, gdzie była, właściciele zupełnie nie wiedzieli, jak się zajmować takim zwierzęciem, i nastąpił wypadek, podczas którego straciła część ogona. Brak wiedzy na temat zwierząt okazał się tak dotkliwy, że przejawiała ona dużą agresję wobec właścicieli i podczas, gdy uderzała ogonem w obronie, uderzyła o brzeg akwarium, tracąc sporą jego część.
Zdarza się że legwan sam odrzuci ogon w chwili zagrożenia, ale wtedy on odrasta. Natomiast mechaniczne ucięcie go, nie pozwala na regenerację.
- Czy zastanawialiście się nad rozmnażaniem legwanów w domu.
Teresa - Tak, ale nie chcemy tego robić, bo wymaga to o wiele większej wiedzy, zaangażowania, środków. Konieczne jest kolejne terrarium, zabezpieczenie odpowiedniego ciepła, wilgotności, czego w warunkach domowych zapewnić się nie da. Poza tym, legwan składa 40 do 80 jaj, tak więc zupełnie nie byłoby wiadomo, co robić z przychówkiem.
- Jak je żywicie? Powszechnie mówi się o tym, że zapewnienie jedzenia jest kłopotliwe i... hmmm, trochę obrzydliwe. Robaki, świerszcze...
Teresa - Ależ nic w tym stylu! To są zwierzęta roślinożerne i tylko w czasie wzrostu, kiedy są młode, bądź kiedy samica jest ciężarna, można im dawać bardzo małe ilości mięsa zwierzęcego. Wielu hodowców popełnia ten błąd i karmi je przede wszystkim mięsem, co powoduje, że legwan rośnie szybko, ale żyje o wiele krócej, bo serce nie nadąża nad wzrostem ciała i nie jest w stanie zapewnić krążenia. Nie jedzą żadnych owadów, żadnych insektów. Jedzą więc mlecze, koniczynę, babkę lancetowatą, liście fasoli, banany, winogrona, brokuły.
- Czyli skoro jedzą zieleninę, to nie muszą mieć specjalnie mocnych zębów i nie gryzą chyba dotkliwie.
Przemek - Oj, ugryźć to one potrafią. Mogą odgryźć ucho, poranić dotkliwie tak, że konieczna jest interwencja lekarska. Ale agresywne są wyłącznie wtedy, kiedy człowiek obchodzi się z nimi nieodpowiednio, kiedy nie ma pojęcia o psychice takiego zwierzęta.
- A jak jest z higieną. Czy same o siebie dbają? Bo na pewno trzeba dbać o terrarium, a co ze skórą?
Przemek - Są bardzo czyste. Załatwiają się wtedy, kiedy poczują wodę pod sobą, Stąd w terrariach mają kuwety i one służą im jako toaletki. A jeśli chodzi o skórę, to natura zorganizowała to podobnie, jak u węży.
Linieją, jednak w trochę inny sposób niż węże, bo odbywa się to po kawałku. Nie ma czegoś takiego jak linienie całego ciała na raz, ale fragmentami.
- A pasożyty? Czy istnieje jakieś niebezpieczeństwo?
Teresa - Tak, kiedyś Czesiu złapał kleszcza. I to umiejscowił się on bardzo niefortunnie - na powiece. Udało się go szczęśliwie szybko usunąć. Problemem mogą być roztocze, ale wyłącznie z winy hodowców, którzy przynoszą świeże drewno z lasu i wkładają jako urozmaicenie do terrarium, nie przygotowując go odpowiednio. A przygotowanie polega na wymoczeniu w wodzie z solą i wyparzeniu.
- A więc terrarium chyba jest spore?
Przemek - Tak, musi być duże, żeby legwan mógł się swobodnie poruszać. Docelowo nawet do 2 i pół metra długości i co najmniej metr szerokości. To są wymiary minimalne.
- To rzeczywiście duże. Macie jedno terrarium?
Przemek - Muszą być dwa. To jest zwierzę przywiązane do swojego terytorium i broni go bardzo mocno. W jednym terrarium po prostu by się pogryzły, walcząc o swój kawałek. Mało tego, terraria muszą być w różnych pokojach, bo dany pokój jest jakby przedłużeniem terraria i o powierzchnię swojego pokoju walczą podobnie.
- Co w takim razie dzieje się, kiedy przyjdą goście?
Teresa - Nie ma z tym problemu. Goście, oczywiście przynoszą ze sobą różne zapachy, ale kiedy legwan czuje, że my jesteśmy w pobliżu, to jest spokojny. Muszą czuć nasz zapach. Mocniejszą rekację da się zaobserwować przy mocniejszych zapachach kobiecych perfum.
- A czy one coś słyszą?
Teresa - Naturalnie. Mają o wiele bardziej wyczulony słuch od ludzi i dlatego w mieszkaniu powinien panować względny spokój. Przeszkadza im hałas, nie mówiąc już o głośnej muzyce.
- Widzę, że na rękach jest bardzo spokojny.
Przemek - Przyzwyczaił się do mnie, ale wymagało to sporo konsekwencji w postępowaniu. Czesiu czuje, że w hierarchii stada jestem wyżej postawiony i czuje respekt. Samica natomiast została trochę rozpuszczona przez swoją panią, jak to przez kobiety i czasem próbuje dominować. Na szczęście udaje się poskromić te zakusy. To bardzo silne zwierzę, a jego ogon podczas zdenerwowania potrafi naprawdę dotkliwie poranić, dlatego nie wolno mu dać za dużo swobody.
- Zastanawiam się nad sytuacją, kiedy dzieciom, bądź to rodzice, bądź dobre ciotki, wujkowie, kupują takiego legwana w prezencie.
Przemek - Takiej sytuacji w ogóle nie może być. Dzieci zupełnie nie nadają się na opiekunów. Dzieci nie umieją zapanować nad dzikim, bądź co bądź, zwierzęciem i po pewnym czasie legwan staje się przeszkodą w funkcjonowaniu domu. Staje się agresywny, chce rządzić i rodzina w najlepszym wypadku oddaje go z powrotem do sklepu, czy do zoo, ale często po prostu porzuca w lesie. O takich przypadkach słyszymy nierzadko w mediach.
- Bardzo się rozglądają, kiedy my tu siedzimy i rozmawiamy.
Przemek - One są bardzo czujne. Oprócz słuchu kierują się wzrokiem, ale i tak zwanym trzecim okiem, działającym jak czujnik temperatury. To zmysły, które w naturze służą do obserwowania otoczenia, rozpoznawania zagrożenia. Ponieważ drapieżne ptaki polują na tego typu zwierzęta, legwan natychmiast daje po sobie poznać, że widzi na niebie jakiś ciemny punkt. Zdarza się, że leci samolot, który jest ledwo widoczny, a on zdradza niepokój. Wiem, że wtedy trzeba zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa i biorę go na ręce.
- A czy takie zwierzę można głaskać, czy lubi ono jakieś pieszczoty, czy dla nich jest to obojętne?
Teresa - Ojej... bardzo lubią głaskanie po brzuchu, dotyk dłoni - czują wtedy ciepło i jest im po prostu dobrze. Zdarza się że wchodzą pod kołdrę do łóżka bo to ciepło bardzo im odpowiada.
- A jak otoczenie reaguje na Waszą obecność z takimi stworami na spacerze?
Przemek - Tu, na osiedlu, sporo osób już przyzwyczaiło się do tego widoku, choć są i tacy, którzy uważają nas za dziwaków. Oni też się w końcu przekonają, że to nie żadne dziwactwo. Często problemem na spacerach jest zbyt duże zainteresowanie przechodniów. Chcą głaskać, chwytają za ogon, co może się dla nich okazać bolesne, kiedy Czesiek się po prostu wkurzy. Ale ponieważ ja trzymam go na ramieniu, może i mnie ugryźć na przykład w ucho.
- To są chyba ostatnie dni, kiedy można z nimi wyjść na spacer, bo pewnie oprócz tego, że chłód powoduje "uśpienie", to pewnie niespecjalnie sprzyja zdrowiu zwierzaka.
Teresa - Tak, dlatego też spacery niedługo się skończą, a legwany pozostaną wyłącznie w domu, w swoich terrariach, zapadnięte w swego rodzaju półsen.
- Zbliża się wieczór, następuje chłód, więc rozumiem, że i one to odczuwają i wolałyby wrócić do domu. Serdecznie dziękuję za spotkanie, za możliwość poznania zwierząt, które zapewne są potomkami wielkich, prehistorycznych gadów.
Popołudnie z iguaną dobiegło końca. Mimo, że od pierwszego spojrzenia zostałem oczarowany pięknem, niezwykłością i egzotyką tych zwierząt, jednak nie zdecyduję się na rozpoczęcie przygody z ich hodowlą. Okazuje się, że wymagają one o wiele więcej poświęcenia, czasu i oddania, niż pies, kot, królik, papuga czy rybki w akwarium.
Również czytelników przestrzegam przed pochopnym kupowaniem legwanów, zwłaszcza do domów, w których są dzieci.
To nie jest zabawka, to nie jest maskotka.
To zwierzę wymagające ogromnej odpowiedzialności i wyrzeczeń. Lepiej od czasu do czasu przyjechać na Osiedle Stałe, albo na Podłęże do parku, i spotkać Przemka i Teresę na spacerze z Cześkiem i Basią, którzy z chęcią zaprezentują je w całej okazałości, albo wybrać się do ogrodu zoologicznego.
Będzie to z pożytkiem zarówno dla nas samych, jak i dla tych pięknych stworzeń.
https://mojejaworzno.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=336:popoludnie-z-legwanami-na-bis&Itemid=279#sigProId730154a62a
Artykuły powiązane
- Lato zakończone teatrem ognia
- Festiwal roślin doniczkowych w Katowicach
- 5 lat Geosfery - na sportowo
- Shaun Booker w Jazz Clubie Prawdziwy amerykański klimat
- Piosenka Odkopana - Rynek 14 10 2018
- Geosfera - Dzień smoka
- Trwa Tydzień Seniora - czwartek w geosferze
- Obserwowaliśmy zaćmienie Księżyca
- Festiwal Nauki w Geosferze po raz pierwszy
- Upadek z wysokości na Geosferze
- O tężni solankowej rozmawiamy z Panią Jadwigą Grzybek - jedną z pomysłodawczyń projektu JBO
Najnowsze od Alex
- Karczma Piwna "Solidarności" w Jaworznie z Prezydentem RP Karolem Nawrockim
- Święto Objawienia Pańskiego - Trzech Króli
- Kolejny absurd unijnych wymogów
- Czy wstydzimy się świąt, Świętego Mikołaja, Gwiazdki i własnej tradycji?
- Jedynkowe Zaduszki - czas wspomnień o wychowawcach z Pierwszego LO w Jaworznie