Menu

Ta jedna chwila - to tytuł piosenki dla Wspólnoty Betlejem

  • Dział: Breaking news




betlejempomnik250519 99 of 207 1200
Podczas odsłonięcia pomnika Włodka, Bezdomnego, Pana miotełki, który mieszkał 7 lat w domu Wspólnoty, przy ulicy Długiej, budujący się zespół Shanta Rei zaśpiewał piosenkę dedykowana właśnie wspólnocie Betlejem. Zapraszamy do jej wysłuchania i obejrzenia.
"Ta jedna chwila" Shanta Rei w składzie: Alex Tura, Artur Jakóbik, Wojtek Mruk Słowa, muz: Alex Tura Realizacja: Andrzej Pokuta. Oliwier Dubiel.

Ta jedna chwila

Groszem nie śmierdziałem zapach potu dławił mnie
Czasem gdzieś pod płotem spałem na kolację suchy chleb
Za poduszkę kilka puszek zamiast kołdry mokry łach
W bucie dziura w głowie żal że życie przeminęło jak

Ta jedna chwila, ten jeden dzień Ten jeden moment i wszystko poszło w cień
I już tu po mnie nie zostanie nic I tak naprawdę nie miałem po co żyć.
Ta jedna chwila, ten jeden dzień Ten jeden moment i wszystko poszło w cień
I już tu po mnie nie zostanie nic I tak naprawdę nie miałem po co żyć

Było to kiedyś nad ranem Kiedy wstawał pierwszy świt
Jeden z takich podłych dni Kiedy nie chciało się już nic
Pochylony stał nade mną Coś tam mruczał mówił coś
Usłyszałem tylko tyle, że czeka na mnie ktoś

Ta jedna chwila, ten jeden dzień ten jeden moment, gdy coś zbudziło się
Próg przekroczyłem dłoń podano mi I po raz pierwszy pomyślałem - chce się żyć.
Ta jedna chwila, ten jeden dzień ten jeden moment, gdy coś zbudziło się
Próg przekroczyłem dłoń podano mi I po raz pierwszy pomyślałem - chce się żyć.

Pomyślicie pewnie mili - bajki opowiada nam,
A ja mówię szczerą prawdę, niech ksiądz Mirek powie Wam
Tu dostałem nową drogę Nową szansę dał mi Pan
Tu w Betlejem mam swój cel Życie przestało mijać jak

Ta jedna chwila, Ten jeden dzień Ten jeden moment, bo coś zbudziło się
Dla wszystkich nas tu wstaje lepszy świt I tak naprawdę mamy znowu po co żyć
Ta jedna chwila, Ten jeden dzień Ten jeden moment, bo coś zbudziło się
Ta jedna chwila, ten jeden świt I tak naprawdę tu w Betlejem chce się żyć...

pomnikodsl

Czytaj dalej...

Walentynkowy koncert w Betlejem - w 23 rocznicę powstania Wspólnoty

  • Dział: Relacje



betlejemjenapolak 18
betlej21081601823 lata temu, Ksiądz Mirek Tosza wraz z księdzem Józefem Lendą odwiedzili to miejsce. Budynek będący niemal całkowicie ruiną, w jednej chwili stał się tym wymarzonym - celem który już dziś stanowi znaną w Polsce i w świecie siedzibę Wspólnoty Betlejem, czyli zarówno miejsca, jak i żywego organizmu czyniącego dobro, pomnażającego dobro i dającego dobro.

Jest miejscem, do którego dobro niosą inni i czerpią siłę, natchnienie i wiarę, zarówno w Boga, jak i w człowieka.

Tu czas płynie inaczej, a każdy dzień przynosi coś nowego, coś wspaniałego.

Przekraczając progi Betlejem zostawia się na zewnątrz rzeczywistość czasem bardziej, czasem mniej radosną, czy też smutną, a samopoczucie przybiera postać ciepła, przy którym nasze problemy zostają całkowicie przewartościowane.

betlejem1200Nie ma mowy o euforii, ale i nie ma mowy o jakiejkolwiek rozpaczy. To swego rodzaju stoicyzm, wyważenie spraw ziemskich, które nie liczą się tak, jak dla wielu ludzi pochłoniętych codzienną walką o pieniądze, o sławę, o wyeksponowanie własnego ego.

W takiej aurze najpierw ksiądz Mirek odprawił mszę świętą, z przepięknym, długim, jak przystało na jubileuszowe, kazaniem, a potem już tylko przemówiła poezja wraz z muzyką, którą postarał się wyartykułować piszący Alex Tura.

Nigdy nie mam sztywno wyznaczonych ram repertuaru - mówi Alex. Oczywiście pewna lista utworów jest przygotowana, jeszcze przed koncertem wydaje się, że piosenki zostaną wyśpiewane jedna po drugiej, ale często już pierwsza piosenka wybrana jest dopiero po przywitaniu z publicznością, po spojrzeniu w twarze publiczności, po "złapaniu" atmosfery wśród widowni.
I tak jest z każdym kolejnym utworem. To publiczność swoimi reakcjami, kieruje w którą stronę powinna iść muzyczna opowieść - czy nastroje powinny być uspokojone, czy też należy podgrzewać atmosferę, czy też zatrzymać emocje na chwilkę na określonym poziomie.
Nie ma co ukrywać, tu przydała się nieco praktyka DJa, którzy podobnie musi reagować na preferencje bawiących się. aby ich utrzymać na parkiecie...

alexbetlejemCzasem z chwili na chwilę zostaje wszystko odwrócone o 180 stopni, czasem potrzebna jest przerwa i krótka opowieść, kilka słów dialogu z widownią.

To powoduje, że następuje świetnie zżycie się ze słuchaczami, często po raz pierwszy będącymi na koncercie, a często z dobrymi już znajomymi. Nawiązuje się porozumienie, zrozumienie i swego rodzaju przyjaźń, bo wszyscy zaczynamy podobnie rozumieć sens pieśni, przeżywać opisywane historie, albo lirykę.

Taki stan utrzymywał się przez kilkadziesiąt minut koncertu 14 lutego w Betlejem.

Nastroje falowały od smutnych i wyważonych, wyrażonych w pieśniach Włodzimierza Wysockiego o Nituchnie, o Przyjacielu, w Lirycznej, po Trzy miłości, Gruzińską Bułata Okudżawy, czy Piosenkę dla starego Wieśniaka Jacquesa Brella, po przejmujące i pełne nadziei ballady Wojciecha Młynarskiego - Jeszcze w zielone gramy, Jonasza Kofty - Song o ciszy, Roberta Kasprzyckiego - Niebo do wynajęcia, czy Stefana Brzozowskiego - Jedyne co mam, albo Sekret Kardynała Richelieu. Spodobały się piosenki Boba Dylana - Man Gave Names to All the Animals w polskiej wersji oraz oczywiście Tańcz Mnie i Alleluja Leonarda Cohena.

Trudno było się rozstać, ale obietnica kolejnych spotkań z piosenkami pozwoliła pożegnać się i zakończyć dzień. Dzień rocznicy Betlejem, święto Cyryla i Metodego - katolickich patronów Europy, oraz oczywiście dzień świętego Walentego.
Dziękuję za zaproszenie i za wysłuchanie piosenek oraz za tę wspólnotę, która tego wieczora wytworzyła się we Wspólnocie :) Alex...

 

koncbetlejem140219

betlejem1200

Czytaj dalej...

Jena Polak i Jej obrazy w Betlejem

  • Dział: Relacje
 
betlejemjenapolak 25W moich obrazach nie ma bezdomności, jako takiej, choć portretuję osoby bezdomne, ale malując je nie myślę o tym, że nie maja domu, ale o historii, jaka maluje się na twarzy.

Twarze mówią czasem więcej niż wiele wypowiedzianych słów. Na każdej z nich wypisana jest jakaś historia, a to jest to, co w człowieku najpiękniejsze.

Jestem szczęśliwa, że właśnie tu, we Wspólnocie Betlejem, u księdza Mirka mogę zaprezentować swoje prace.

Z Mirkiem łączy mnie wspomnienie początków naszej znajomości, z czasów szkolnych, kiedy to przyjechał do nas, uczniów na rowerze, w skórzanej kurtce. Miałam wtedy spory brak akceptacji dla duchownych, a On ujął mnie swoją bezpośredniością i zwykłym, pięknym człowieczeństwem.

betlejemjenapolak 37Dlatego dziś jestem ogromnie szczęśliwa, że właśnie tu się znalazłam, bo mogę poczuć coś, czego gdzie indziej poczuć się nie da - serdeczność, ciepło, zrozumienie, życzliwość każdego względem siebie.
Tak mówiła Jena Polak na wernisażu swoich prac w pomieszczeniach Wspólnoty Betlejem, podczas Dnia Ubogich, a właściwie dni ubogich, jakie rozgrywają się tutaj w okresie od 13 - 19 listopada.
jenaart2003Gdzież jak nie tutaj, na terenie Jaworzna jest lepsze miejsce gdzie można o bezdomności porozmawiać, zrozumieć ją, wesprzeć siebie i innych, otrzymać strawę i zarówno tą fizyczną obiad, kolację jak i duchową, która niejednokrotnie znaczy więcej niż wartości materialne.
Wieczór z Jeną Polak był jednocześnie wieczorem z rodziną Polaków, bowiem Jej mąż i córki zagrali, zaśpiewali koncert piosenek , które wyjątkowo dobrze wpasowały się w ten czas, w to miejsce.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z niedzielnego popołudnia ale mamy również niespodziankę. Ponieważ z Jeną Polak znamy się już długie lata, przypominamy dwa artykuły Artystką w roli głównej - ten, który ukazał się w Sokole jaworznickim w roku 2004 (KLIKNIJ OBRAZEK PO LEWEJ STRONIE) i ten, który opublikował portal MojeJaworzno w roku 2010 - PONIŻEJ
 


jenapolak022010_2.jpgNie ma pozłotki, nie ma tanich efektów, rzeczywistość‡ jest taką…, jaką… została zastana. Jena Polak się™ga w głębią™ obrazu, w głębię™ tego, co widzi, oddając z jednej strony wiernie rzeczywistość‡, z drugiej eksponując te elementy, które na pierwszy rzut oka przez przypadkowego widza nie są… dostrzegane. W ten sposób określił‚ Pan Jacek Maro, malarstwo artystki, której wystawę można oglądać‡ w galerii Miejskiej Biblioteki Publicznej do wtorku, 23 lutego.
Sama artystka niezwykle ukontentowana możliwością… kolejnej prezentacji swojej twórczości w Jaworznie, określił‚a ją jako poruszającą… duszę™. Dawno skończył‚a z awangardą…, a dzisiejsze Jej prace są zwarte i nieograniczone żadnymi środkami. Wszystkie elementy składowe obrazu "idą" jednym torem, a z kompozycji dzieła wynika jego melodyczność. Wielką wagę Jena Polak przywiązuje do tego, aby odbiorca rozumiał, o co w obrazie chodzi. Sztuka współczesna, jak zauważyła autorka, opiera się na jakimś jednym elemencie składowym. Może to być kolor, kształt. To Jeny Polak nie obchodzi. Ważne jest uczucie przemawiające z płótna, a nie tylko szokowanie jakimiś mało zrozumiałymi formami.
Jena (Joanna Małgorzata) Polak jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych imienia Jana Długosza w Częstochowie, na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych. Posiada dyplom w pracowni malarstwa profesora Leona Macieja. Jest Członkinią Związku Polskich Artystów Plastyków.

- Jakie techniki możemy podziwiać na obrazach.
- Na tych, tu wystawionych widzimy albo klasyczne malarstwo akrylowe na płótnie albo technikę mieszaną - akryl, akwarela, gwasz i ołówek.
- Kiedy zaczęła się fascynacja malarstwem?
- Rysowałam, malowałam właściwie od dziecka, ale oczywiście technikę poznałam w czasie studiów. Natomiast jeśli chodzi o warsztat, to najwięcej dała mi praca w pracowni konserwatorskiej przy rekonstrukcji fresku w katedrze Piotra i Pawła. Właściwie cały fresk ja zrobiłam, ale oczywiście dziś nie ma już zapotrzebowania na malarstwo sakralne. Jednak to była dla mnie wymarzona praca - kiedy jestem sam na sam z dziełem, kiedy mam zupełny spokój i mogę si bez reszty skupić na każdym detalu. Przy tej pracy poznałam techniki, sposoby mieszania farb i podobne elementy niezbędne do dalszego rozwoju.
- Patrząc na tematykę, to większość z nich to portrety.
- Sama nie wiem, jak to się dzieje z tymi portretami. Kiedy maluję dla siebie, konceptualnie, to one mi wychodzą. Portrety na zamówienie męczą mnie, bo one muszą podobać się przede wszystkim portretowanej osobie i trudno to robić po prostu "po swojemu".
Ale w portretach jest jedna ważna wartość - człowiek i jego twarz - to opowiada najwięcej. W pejzażu nie da się zawrzeć takiej nostalgii, uczuć, a portret to umożliwia, nawet jeśli chodzi o oddanie własnego nastroju - jestem osobą melancholijną, sentymentalną i to zauważam w ludziach.
Poza tym lubię skromność, nie cierpię tak zwanego nowobogactwa charakteryzującego wielu ludzi w dzisiejszych czasach, i może dlatego maluję ludzi zmęczonych skromnych, ubogich, a nie sztucznych plastikowych, nastawionych na eksponowanie samego siebie. Kobieta upiększona do granic możliwości nie wyglada na taką, jaką ona w rzeczywistości jest. Na twarzy ludzi "zwykłych" maluje się całe ich życie, troski, przejścia, często przykre, tragiczne i dlatego to mnie najbardziej fascynuje.
- Czy wzoruje się Pani na innych artystach?
- Tak, cały czas się wzoruję, poznaję, odkrywam. Znajomość sztuki jest konieczna do tego, żeby nazwać się profesjonalistą. Ale nie ma jednego malarza, który by mnie do bólu przeszywał. Zresztą to by było na pewno nieporozumienie, gdybym malowała identycznie tak, jak ktoś inny wcześniej to robił

jenapolakn1a.jpg
jenapolakn1b.jpg
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Follow Us