Menu

ogłoszenie bezpłatne

Alex

Alex

URL strony:

W Jaworznie zdarzył się groźny wypadek. Służby zadziałały

cwiczenia wyopadek 031222 126W sobotę, 3 grudnia w Jaworznie przy łączniku Obwodnicy Północnej i Hugona Kołłątaja doszło do wypadku z dużą ilością poszkodowanych. Zderzyły się autobus i trzy samochody osobowe. Poszkodowanych zostało 29 osób, w tym sześć doznało śmiertelnych urazów. 

Na miejsce skierowane zostały oddziały ratownicze medyczne oraz straży pożarnych zarówno państwowe jak i ochotnicze. W sumie w działaniach wzięło kilkudziesięciu specjalistów od udzielania pierwszej zaawansowanej pomocy. Część ofiar została odwieziona do szpitala, część nie wymagała hospitalizacji.
Na miejscu byli również funkcjonariusze policji i Straży Miejskiej.

Całość akcji trwała około czterech godzin, a były to ćwiczenia doskonalące sprawność, zgranie i umiejętności ratownicze poszczególnych służb. 

wypadek31222Nie, nie były to ćwiczenia, w których wszystko było wiadome. 

O tym, że one się odbędą oczywiście wiedziano, ale jaki będzie rozmiar szkód, ilu będzie poszkodowanych, z jakimi urazami, ratownicy dowiedzieli się dopiero w momencie przyjęcia zgłoszenia, a w zasadzie w chwili przybycia na miejsce zdarzenia. tak więc ćwiczenia miały wszelkie znamiona autentyczności - jak przy prawdziwym wypadku. 

Poszczególne osoby odpowiedzialne za swoje zadania rozmieściły się w obrębie katastrofy, a niezależni obserwatorzy pilnie śledzili poczynania służb punktując je bezlitośnie, wyłapując zarówno błędy, jak i prawidłowości, aby później wysnuć wnioski i wykorzystać je w ocenie akcji oraz w procesie doskonalenia działań na przyszłość.

Całości działań przyglądał się Zastępca Prezydenta Jaworzna Pan Łukasz Kolarczyk, któremu objaśniano poszczególne decyzje oraz zwracano uwagę na celowość danych działań. 
Z akcji mamy dla naszych czytelników ogromną galerię zdjęć. 


 

Kim jest Patriota XXI wieku - Sympozjum w Jaworznickim Sanktuarium

lotnicy221122 2822 listopada w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie, będącym jednocześnie nekropolią, muzeum, Miejscem Kaplicy Pamięci Narodu, odbyło się sympozjum pod tytułem "Kim jest Patriota XXI wieku".
Sympozjum zorganizował Instytut Dziedzictwa i Myśli Narodowej im Romana Dmowskiego i Ignacego Paderwskiego oraz Światowe Stowarzyszenie Lotników Polskich
W programie sympozjum znalazł się wykład prof. dr. hab. Jana Żaryna, Dyrektora Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej, Oraz Projekcja filmu "Żwirko i Wigura - 15 dni chwały".
Po tym bloku nastąpiła prezentacja kaplicy Lotników PW. matki Bożej Loretańskiej - Patronki Lotników oraz zwiedzanie Muzeum Skarbca.
W ławach sanktuarium zasiadło wielu zaproszonych gości w tym wymieniony Pan Jan Żaryn, Poseł Ewa Malik  uczniowie jaworznickich klas wojskowych..Gospodarzem był Pan Tadeusz Zemuła prezes Zarządu Głównego ŚSLP. 
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wydarzenia.


Grudniowo - styczniowe wydarzenia w Jaworznie

swmikolajZa stroną miejską podajemy informacje o wydarzeniach grudniowych związanych ze Świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem.

Cieszy niezmiernie fakt że wyraźnie mamy do czynienia ze świętym Mikołajem, a nie z mikołajkami, czy też innymi świecko nazwanymi wydarzeniami. Nasza tradycja to Święty Mikołaj. Nasz tradycja to Boże Narodzenie a nie zimowe święta, czy też zimowa przerwa świąteczna. 

I tego się trzymajmy!

Spotkanie ze Świętym Mikołajem, Jarmark Bożonarodzeniowy, Świąteczna MegaMoc z TAURON Wytwarzanie, a także Betlejemskie Światło Pokoju i wspólne kolędowanie – w grudniu czeka nas cykl imprez, które wprowadzą w okres Bożego Narodzenia. Pod „płaszczką” ruszy również miejskie lodowisko.

Pierwsze z wydarzeń już 4 grudnia 2022 r. (niedziela) w godz. od 15:00 do 19:00. W tym dniu w Hali Widowiskowo – Sportowej w Jaworznie odbędzie się spotkanie ze Św. Mikołajem. Zapraszamy wszystkie dzieci wraz z rodzicami na popołudnie pełne przygód oraz wrażeń!

W programie wydarzenia m.in.:

  • świąteczny plac zabaw,
  • zakątek małego skrzata,
  • fabryka ozdób świątecznych,
  • malowanie chatek,
  • świąteczny fotopunkt,
  • spotkanie z bohaterami bajek,
  • piernikowe wypieki,
  • strefa profilaktyczna.

Więcej informacji o grudniowych wydarzeniach już wkrótce.

Moja OPPA - Międzynarodowy Festiwal Bardów 2022 - felieton autorski


oppa2022newsOd około miesiąca
angażowałem swoich znajomych „społecznościowych” w swoją radość z dostania się do półfinału 39 Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA 2022.

Swoje zgłoszenie wysłałem za namową Pani Basi Halaś z MCKiS, której za to jestem serdecznie wdzięczny, bo pewnie sam bym na taki desperacki czyn nie wpadł.
Po prostu nie obserwowałem tego, co dzieje się w festiwalowej rzeczywistości od tej strony.
Owszem, wsłuchiwałem się w to, co w poszczególnych latach prezentowali laureaci, ale sam się tam jakoś nie widziałem, nie przychodziło mi to do głowy.

Ale kiedy Pani Basia zadzwoniła do mnie, mówiąc, że "widzi mnie w roli wykonawcy" i przysłała e-mail z informacją o OPPA 2022, to w zasadzie niewiele się zastanawiałem, nagrałem jak tam umiałem pięć piosenek własnego autorstwa i... poszło.
Już po kilku dniach ukazał się komunikat Rady Artystycznej festiwalu, w którym na 14 pozycji zobaczyłem swoje nazwisko.

Kiedy człowiek pisze swoją, nazwijmy ją, literaturę, czyli teksty piosenek i dorabia do tego melodię, to siłą rzeczy w jakiś sposób szuka weryfikacji swoich pomysłów, a skoro tak szacowne gremium, jak prawdziwi wielcy polscy bardowie zauważyli coś w tej twórczości, to powód nawet do dumy.
Zaczęło się codzienne mozolne opanowywanie tekstów, które w moim wypadku są pełne treści, co udało mi się tylko częściowo i musiałem posługiwać się podczas występów tekstem pisanym, z pulpitu, ale dziś to norma i sporo uczestników tak właśnie zrobiło.

Jak wcześniej pisałem, jakoś niespecjalnie wierzyłem w jakikolwiek swój sukces, bo o ile w warstwie tekstowej nie mam sobie nic do zarzucenia, to jako grajek jestem totalnym amatorem, samoukiem, nie mającym żadnych teoretycznych podstaw, który w życiu nie „wziął” ani jednej lekcji muzyki'. Dlatego, kiedy ktoś mi mówi per „artysta”, „muzyk”, to się irytuję, bo na takie miana trzeba sobie zasłużyć.
Co innego, już nieco przestarzałe słowo „bard” co oznacza wykonującego własne, literacko i muzycznie opracowane utwory z towarzyszeniem instrumentu – zwykle gitary. Wprawdzie Wikipedia uważa, że ma to być „wybitny artysta”, ale już słownik języka polskiego mówi krótko: „piewca, poeta, wieszcz”.

Tak więc ja, grajek z Jaworzna znalazłem się wśród wybitnych bardów polskich, jakimi są w całej wymowie tego słowa Piotr Bakal, Stanisław Klawe, Jerzy Mamcarz, Michał Lonstar i wielu innych.
Mój występ był chyba 14 z kolei, co pozwoliło mi przyjrzeć się tegorocznym trendom w piosence autorskiej i trochę mi mina zrzedła, bo to co ja przygotowałem, czyli raczej prześmiewcze, mocne i nie zawsze poprawne „politycznie” czy też towarzysko teksty, bardzo dynamicznie wykonane, daleko odbiegały od tego, co usłyszałem, czyli raczej strofy pochodzące z kręgu tak zwanej krainy łagodności, poezji śpiewanej, unikające skandali, czy wzburzenia słownictwem.

Kiedy przyszła na mnie pora, trema dała o sobie znać i z mojej prezentacji nie byłem zadowolony. Nieobycie z tą sceną, z nowymi warunkami akustycznymi spowodowały nerwowość i wg mnie słabiutki występ. A było to koło godziny 19 30.
Niemniej podtrzymany na duchu przez moją córkę, Emilię, która nie opuszczała mnie na krok,
że „lipy nie było”, udaliśmy się do hotelu, aby oczekiwać mającego się pojawić na stronie OPPA werdyktu awansującego uczestników do koncertu finałowego.
Ogromnie zmęczony, nie pozostawiając sobie wiele obietnic, dotrwałem do okolic północy, kiedy
to w komunikacie Rady Artystycznej zobaczyłem swoje nazwisko. Nooo, zmęczenie przeszło i do rana nie mogłem uwierzyć w to co przeczytałem.
Po przespaniu może trzech godzin należało przygotować się do drugiego występu, będącego wielkim zaskoczeniem, bo ja udział w półfinale już uznałem za swój niedający się pobić sukces. A tu taka niespodzianka.

A więc około godziny 17 wyszedłem na scenę i ponownie swoimi tekstami i dynamicznymi wykonaniami wywołałem ożywienie i zainteresowanie wśród publiczności, czego dowód dały osoby - warszawianie, którzy podeszli do mnie, dopytując się o to i owo, mówiąc, że poza rozbawieniem doznały wzruszenia.
Na werdykt czekaliśmy około godziny, ale tym razem już nie miałem wątpliwości, czy złudzeń żadnych,
co do mojej przyszłości na tej tegorocznej scenie, toteż ze spokojem i uznaniem dla jury przyjąłem listę tych, co na podium. Oni powalczyli jeszcze o Grand Prix, a my udaliśmy się do hotelu a po szybkiej decyzji – wracamy, do pociągu. Już godzinę po północy byliśmy w czekającym na nas Jaworznie.

Podczas tych dwóch dni w Warszawie w Domu Kultury Śródmieście przyszło mi do głowy kilka przemyśleń, wynikających między innym z rozmów z współuczestnikami konkursu i z własnych obserwacji.

Dla mnie OPPA od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku to kultowe wydarzenie, które te czterdzieści kilka lat temu było jednym z ważniejszych kulturalnych, a często owianych aurą buntu wobec rzeczywistości, codzienności politycznej czy obyczajowej. Wtedy to, kiedy nie było w zasadzie wolnych środków masowego przekazu, miliony osób czekały na nagrania na kasetach wykonań koncertowych, czy choćby na gdzieś przekazane nieudolnym drukiem teksty, które śpiewało się na prywatkach, czy innych spotkaniach towarzyskich, albo na nie zawsze akceptowanych przez władze koncertach.
Przeboje wylansowane na Festiwalu OPPA śpiewało się przy gitarze wszędzie z wypiekami na twarzy, przy wielkim zainteresowaniu słuchaczy. Znało się je na pamięć.
No, nie mówiąc już o graniczącym z cudem dostaniu się na koncerty konkursowe, albo towarzyszące festiwalowi, gdzie same pękały w szwach.
Wykonawcy zostali do dziś znani, stali się legendami, zawsze chętnie przypominanymi, którzy dziś z racji zasiadania w Radzie Artystycznej czy w jury, są czynnikiem mobilizującym wykonawców do udziału
w festiwalu. 
Zbliżamy się do końca tej powieści i coraz mi smutniej, bo z atmosfery tamtych dni niewiele już dziś zostało. Koncerty konkursowe odbywają się w niewielkiej salce, mieszczącej około 150 widzów, gdzie zawsze można znaleźć wolne miejsca, a im późniejsza wieczorna pora, tym bardziej pustoszeją. Na widowni ze świecą szukać młodzieży, wśród wykonawców również.
Co innego przyciąga tłumy - plastik, blichtr, tandeta, bezmyślność. A mimo to organizatorzy trwają na swoich stanowiskach i niosą ten kaganek, i zabiegają o sponsorów, o reklamę, o dobre samopoczucie wykonawców. Brawo dla nich! 

Coś jednak mija, coś się kończy i tylko dzięki wymienionym wcześniej zapaleńcom trwa dalej.
Nie usłyszałem niestety wśród kilkudziesięciu piosenek jakichś specjalnie wyróżniających się przebojowością. Takich, które po festiwalu mogłyby się stać wieloletnimi hiciorami.
Przeważają rzeczy smutne, owszem refleksyjne, a wśród nich piękne poetycko i przepięknie brzmiące za sprawą naprawdę doskonałych muzyków, choć i paru takich samouków jak ja też było.
Ale rzeczy mocnych, podnoszących ciśnienie, pobudzających publiczność choćby do jakiegoś rytmicznego klaskania, do podśpiewywania refrenów, do szczególnych owacji jest „jak na trudno dostępne lekarstwo na receptę”.
No i co tu dużo mówić, samych zgłoszeń do konkursu nie jest jakaś porywająca ilość. Około 40 zgłoszeń z całej Polski i od jakiegoś czasu z zagranicy to naprawdę bardzo mało.
Czym to jest spowodowane? Cóż, czasy się zmieniają, zmieniają się ludzie, ale po paru rozmowach, wśród uczestników i słuchaczy, doszliśmy do wniosków, że wielką szkodę amatorskiej twórczości artystycznej czynią w sporym zakresie miejskie, dzielnicowe, gminne jednostki kultury, które idąc po linii najmniejszego oporu stawiają na komercję.
Bo po co organizować grupy muzyczne, teatralne, różnego rodzaju, różne tematycznie, po co męczyć się z przyciąganiem młodzieży i z proponowaniem jej twórczego spędzania czasu, kiedy lepiej dać na talerzu – sprowadzić komercyjny prywatny teatrzyk, albo niskobudżetową chałturę koncertowo - teatralną.

Nie ma w wielu (stosunkowo) miejscach na mapie Polski placówek, które autentycznie chcą wraz
ze swoimi wychowankami coś osiągnąć na niwie zarówno dziecięcej, jak i młodzieżowej, ale i w pełni dorosłej części społeczności lokalnych. Nie ma kto zachęcać, uczyć, mobilizować do brania udział w konkursach. Artyści amatorzy są skazani tylko na siebie i prywatną aktywność, pomoc kolegów, znajomych. 
To co jest, doszliśmy do wniosku wspólnie, to jest malutka kropla w morzu, 
a często jest tak, że ludzi ambitnych którzy z pasją poświęcają swój czas dla artystów amatorów, pozbywa się z domów, czy centrów kultury, bo to tylko kłopot.
Oczywiście to nie reguła, ale sam znam parę osób, które musiały pożegnać się z ukochanymi instytucjami, z ukochanymi wychowankami, w co najmniej kilku miastach, musieli zakończyć działalność grup artystycznych przez siebie prowadzonych, bo nie pasowali do - nazwijmy to urzędniczo nadzorczego pojęcia pracy jednostek kultury.
Sam zacząłem tworzyć grupy choćby z kręgu piosenki żeglarskiej, czy też turystycznej, albo poezji śpiewanej, ale... cóż, jak było, to wiemy - skutecznie wybito mi z głowy cały entuzjazm, doprowadzając do rozstroju zdrowia. I nie tylko mnie. 

Kto pamięta i docenia jaworznickich tuzów – wychowawców - Zbigniewa Rutkowskiego, Ewę Sałużankę, Urszulę Warszawską, Aleksandra Brzezińskiego, Barbarę Wójcik Wiktorowicz, Jacka Gąsiora, Barbarę Kleider, Annę Stelmachów i wielu innych, spod których skrzydeł wyszli znakomici artyści, o których niestety i tak słabo w lokalnych mediach słychać, a przecież informacje, czy wywiady z nimi zapełniłyby niejedną szpaltę. 
Dziś sporo amatorskich grup, w różnych miastach, które jeśli jeszcze przejawiają jakieś odruchy aktywności, to robią to u siebie w prywatnych domach, albo płacą za wynajęcie salek do prób tułając się tu czy tam. Tak bywa wielu miejscach w naszej ojczyźnie, co jest bardzo smutne, ale powinno skłaniać do naprawdę bardzo głębokich refleksji. Bo co będzie, kiedy lekceważeni, zniechęceni, poodchodzą sami, czy też na zasadzie dobrowolnego przymusu, albo zestarzeją się, albo poumierają?
Co się stało, że znikają ludzie w których krwi płynie uzależnienie od zajmowania się aktywizacją innych do twórczości?
Jak stwierdził jeden z moich rozmówców w Warszawie, często kierowaniem kulturą w zarówno małych mieścinach, jak i w dużych aglomeracjach zajmują się ludzie, którzy na piedestale stawiają wyłącznie swoją osobę, swoje egoistyczne ambicje osobiste, swoją karierę, swoją władzę i dominację nad innymi,
a nie to, do czego są powołani, czyli misję wobec społeczności lokalnych i wobec szeroko pojętej kultury, będącej przecież solą naszej egzystencji. W wielu wypadkach liczy się dla niech tylko blichtr i możliwość zabłyśnięcia w świetle, nazwijmy je, odbitym. A kto widzi i docenia pracę u podstaw?
A być może ludzie zarządzający kulturą po prostu nie mają pojęcia o swojej pracy i o tym jak wyłuskiwać ludzi wartościowych, talenty, jak ich nie gubić, bo się po prostu na tym nie znają, nie wiedzą co to dobry wiersz, dobra piosenka, dobry obraz albo obiecujący aktor zarówno młody, jak i nawet wieku senioralnym? 
Może nie są przygotowani do pełnienia obowiązków jakie na nim winny spoczywać? I stąd aby się wykazać jakąkolwiek inicjatywą wydają pieniądze na zakup imprez nawet byle jakich, zamiast sami je organizować w oparciu o lokalnych artystów. Zamiast uczyć, wychowywać, idą na łatwiznę. A przecież chyba to wychowanie i praca w środowisku powinna być wiodącą, najbardziej istotną rolą mniejszych czy większych placówek samorządowych kultury!
Nie tylko opieka jako taka, nad dziećmi, przedszkolakami czy organizacja konsumpcji dla seniorów. 

I ostatnie zdanie o zjawisku, które osoby z wielu miejsc w Polsce obserwują. Otóż tak bywa, że ludzi utalentowanych amatorów (bo zawodowiec sobie raczej zawsze poradzi) aktywnych, pełnych energii twórców, odtwórców, w ich miejscach zamieszkania jakoś nie widzi się, choć czynią oni bardzo wiele, aby pokazać swoje talenty, swoją twórczość. Często są lekceważeni, niedocenieni.
Zauważa się ich, o ile w ogóle, dopiero wtedy, kiedy gdzieś poza swoim miejscem rodzinnym osiągną coś, zdobędą laury, zaistnieją. Wtedy można się podpiąć pod ich sukces.
A przecież zazwyczaj w swoich miastach działali aktywnie, chętnie, nawet z rozmachem, jednak byli jakby pomijani. Czyżby świadczyło to o słabej kompetencji zawodowych działaczy kultury, którzy nie potrafią ocenić, że wśród lokalnej społeczności żyją prawdziwe perełki, które potrzebują pomocy, wsparcia, zainteresowania, często ośmielenia, często zapewnienia im możliwości rozwoju, czy też pokazania swoich umiejętności, niekoniecznie przy wielkich światłach gali albo ekskluzywnych wernisażach.
Przecież najważniejszym głównym celem domów kultury, czy innych tego typu ośrodków winno być wyłanianie talentów, wspomaganie amatorskich aktywności. Bo kupić spektakl czy zapłacić aktorowi, muzykowi, performerowi potrafi nawet szewc, który ma w swojej działalności gospodarczej wpisany stosowny numer EKD. Wydrukować plakat i sprzedać bilety, wynająć salę i sprawa załatwiona.
Ale dojść z własnym „wychowankiem”, z uczestnikiem warsztatów, czy grupy teatralnej, albo amatorskiego zespołu muzycznego do jakiegoś etapu konkursu to dopiero sztuka i to dopiero satysfakcja.
Może w naszym kraju jeszcze powrócą czasy prawdziwych pasjonatów, a samorodni artyści będą doceniani w każdym jego zakątku.
I wtedy może na Międzynarodowy festiwal Bardów nadesłanych zostanie nie czterdzieści zgłoszeń, ale co najmniej czterysta, a co tam - cztery tysiące, nie bójmy się tego słowa! Tego życzę nam wszystkim.

P.S Jako lokalny patriota, przedstawiając swoją osobę prowadzącemu koncerty, Jackowi Gutry, wskazując na moje miasto, zaznaczyłem, że to właśnie to miasto, gdzie będzie powstawał pierwszy polski samochód elektryczny.  I to Jacek Gutry wygłosił ze sceny. Była moc! 
                                                                                                 Alex

Nagroda prezydenta Jaworzna w dziedzinie upowszechniania kultury

nagrodykultury22W corocznym rytuale przyznawania nagrody Prezydenta Miasta w dziedzinie kultury w tym roku wpłynęło jedenaście wniosków o przyznanie nagrody w dziedzinie twórczości i upowszechniania kultury.

Spośród nich nagrodzono dwie Panie: Ewę Musiorską oraz Renatę Gacek, których praca wzbogaca życie kulturalne Jaworzna. Gratulacje i nagrody wręczył laureatkom Prezydent Paweł Silbert wraz z Przewodniczącym Rady Miejskiej Tadeuszem Kaczmarkiem.

Gratulacje wyróżnionym złożyli również Marszałek Barbara Dolniak oraz Wicemarszałek Województwa Śląskiego Dariusz Starzycki.

Pracownicy służby cywilnej świętowali w Komendzie Miejskiej Policji

dziensluzbcywilnych 79W środę, 9 listopada odbyło się uroczyste spotkanie z okazji Dnia Pracownika Korpusu Służby Cywilnej. Podziękowania pracownikom cywilnym Miejskiej Komendy Policji w Jaworznie złożył Komendant insp. Piotr Uwijała oraz Prezydent Miasta Jaworza Paweł Silbert z Zastępcą Łukaszem Kolarczykiem.

Podczas uroczystego apelu Komendant Miejskiej Policji w Jaworznie ins. Piotr Uwijała złożył na ręce pracowników podziękowania. Ponadto wyraził wdzięczność za trud i zaangażowanie jakie w pracę wkładają pracownicy cywilni jaworznickiej komendy.

Podziękowania za zaangażowanie i profesjonalizm w wykonywaniu codziennych obowiązków, zwłaszcza w tym roku, w którym obchodzona jest 100. rocznica ustanowienia Służby Cywilnej, złożył także Prezydent Miasta Jaworzna Paweł Silbert.Podczas uroczystości pięciu strażników otrzymało również podziękowania za zaangażowanie i wkład pracy w działanie jaworznickiej Straży Miejskiej.

Dzień Pracownika Korpusu Służby Cywilnej jest to święto obchodzone corocznie 11 listopada od 2000 roku w Narodowe Święto Niepodległości w celu podkreślenia znaczenia roli służby cywilnej i administracji państwowej. Tekst - www.jaworzno.pl.

Służba cywilna świętowała w Komendzie Miejskiej Policji

dziensluzbcywilnych 79W środę, 9 listopada odbyło się uroczyste spotkanie z okazji Dnia Pracownika Korpusu Służby Cywilnej. Podziękowania pracownikom cywilnym Miejskiej Komendy Policji w Jaworznie złożył Komendant insp. Piotr Uwijała oraz Prezydent Miasta Jaworza Paweł Silbert z Zastępcą Łukaszem Kolarczykiem.

Podczas uroczystego apelu Komendant Miejskiej Policji w Jaworznie ins. Piotr Uwijała złożył na ręce pracowników podziękowania. Ponadto wyraził wdzięczność za trud i zaangażowanie jakie w pracę wkładają pracownicy cywilni jaworznickiej komendy.

Podziękowania za zaangażowanie i profesjonalizm w wykonywaniu codziennych obowiązków, zwłaszcza w tym roku, w którym obchodzona jest 100. rocznica ustanowienia Służby Cywilnej, złożył także Prezydent Miasta Jaworzna Paweł Silbert.Podczas uroczystości pięciu strażników otrzymało również podziękowania za zaangażowanie i wkład pracy w działanie jaworznickiej Straży Miejskiej.

Dzień Pracownika Korpusu Służby Cywilnej jest to święto obchodzone corocznie 11 listopada od 2000 roku w Narodowe Święto Niepodległości w celu podkreślenia znaczenia roli służby cywilnej i administracji państwowej. Tekst - www.jaworzno.pl.

Święto Niepodległości - obchody w Jaworznie

swniepodl22 111Za nami obchody 104. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W naszym mieście zaplanowano oficjalne uroczystości, podczas których wspólnie mogliśmy świętować ten niezwykle ważny dla współczesnej polskiej historii dzień.

Główna część uroczystości odbyła się na jaworznickim Rynku.
W piątek, 11 listopada o godzinie 9.00 w kolegiacie świętych Wojciecha i Katarzyny została odprawiona uroczysta Msza Święta w intencji Mieszkańców i Ojczyzny.
Po eucharystii uczestnicy wraz z orkiestrą przeszli przed Pomnik Niepodległości. Tam tradycyjnie Prezydent Jaworzna, Pan Paweł Silbert wygłosił okolicznościowe przemówienie.
Przed pomnikiem zostały złożone kwiaty.

Zapraszamy do zapoznania się z przemówieniem Prezydenta Jaworzna, a na koniec do przeglądnięcia zdjęć z uroczystości. 

swniepodl22 99104 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości! 11 listopada 1918 roku to data zwieńczenia marzeń, walk, cierpień, starań i politycznych zabiegów wielu pokoleń Polaków. Dopiero zmierzch i upadek zaborczych mocarstw w wyniku zawieruchy I Wojny Światowej, zmiana politycznych uwarunkowań
w Europie i na Świecie, otworzyły nam furtkę do odrodzenia naszej państwowości. Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty - ojcowie naszej niepodległości, dzięki swemu geniuszowi, rozeznaniu sytuacji, militarnej walce, oraz zręcznej dyplomacji ziścili marzenia Polaków. Mimo różnic - zjednoczeni wygrali, prowadząc naród ku wolności.
Młode polskie państwo stawiało czoła przeciwnościom; w staraniach o ustalenie granic, o przynależność Śląska Cieszyńskiego w walkach o utrzymanie Lwowa i zachodniej Galicji, wygrywając wojnę 1920 roku
z bolszewicką Rosją, zmagając się z kryzysem gospodarczym. Po nim, do końca lat 30., Polska weszła na ścieżkę prężnego rozwoju. II Wojna Światowa dotknęła nasz naród szczególnie, ponownie utraciliśmy niepodległość, ponownie staliśmy się ofiarą dwóch wrogich nam państw - Niemiec i Sowieckiej Rosji. Ponieśliśmy w tej wojnie gigantyczne ludzkie i materialne straty. Będąc ostatecznie po stronie zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej, znaleźliśmy się w gronie faktycznie przegranych - z utratą wielkiej części terytorium, z pozorami niepodległości i w obozie sowieckiego imperium zła. Dopiero Solidarność, wielki społeczny ruch, utorował nam drogę do ponownego odzyskania niepodległości i ruszył lawinę zmian na mapie Europy. Połączenie Niemiec, wolność wielu dawnych państw bloku wschodniego i powstanie nowych, dało nam nadzieję na trwały pokój i rozwój w europejskich strukturach i w sojuszu militarnym
z NATO.
swniepodl22 96Lata po 1989 roku to być może najlepszy okres w historii naszego kraju, ale czy trwały, pewny i z gwarancjami niezmienności.
Czy aby historia nie potoczy się kołem, i polskie wewnętrzne spory i waśnie, konflikty polityczne przenoszone na forum międzynarodowe w UE na pewno już nigdy nie obrócą się przeciw nam? Czy stać nas, tych którzy czuja sie odpowiedzialni choćby za najmniejszą cząstkę Rzeczypospolite), by nie wyciągnąć wniosków z tego, czego doświadcza dziś sąsiednia Ukraina? Czy wolno nam lekceważyć zagrożenia ze strony Rosji? I czy zawsze, to co oferują nam i to czego żądają od nas unijni partnerzy jest
i będzie dla nas Polaków, i dla naszej umiłowanej ojczyzny korzystne i dobre? O ile Państwo pamiętają, tu, przy tym naszym jaworznickim pomniku, symbolu niepodległości, walk, dążeń i aspiracji, wielokrotnie mówiłem o tym, by nie zaślepiały nas bieżące kłótnie, by polityczne różnice nigdy nie były stawiane ponad interes Państwa, byśmy nie próbowali rozwiązywać naszych problemów cudzymi rękami. Dziś mam poczucie, że jest to tak samo aktualne jak przed zaborami, w okresie międzywojnia i wojen, i jeszcze bardziej jak kilka lat temu. Co się obok nas zmieniło! Wojna w sąsiedniej Ukrainie obdarła nas ze złudzeń o pokojowej Rosji, o nienaruszalności międzynarodowych umów i pewności sojuszów. Przykład naszych sąsiadów - dzielnych Ukraińców pokazuje jak mądre wnioski wyciągnęli z porażki i utraty części terytorium w 2014 roku, i jak skutecznie przygotowali się do obrony swego terytorium w niewypowiedzianej przez Rosję wojnie z tego roku.
swniepodl22 101Marzę o tym, by mądrość, rozwaga i umiejętność współdziałania były dziś wśród polskich polityków, ludzi którzy czują się odpowiedzialni za naszą Ojczyznę, były nie mniejsze niż te, którymi wykazywali się Piłsudski, Dmowski, Korfanty, Paderewski i Witos.
W dniu naszego narodowego święta życzę Państwu, byśmy je obchodzili w każdym kolejnym roku: wolni, bezpieczni, u siebie, byśmy polskość utrzymali, cenili i traktowali jak wartość najwyższą!
Szanowni Państwo! Życzę Państwu dobrego dnia, który może dla niektórych będzie okazją do spotkań rodzinnych, do wspomnień naszych rodzin, które przez pokolenia krzewiły pamięć tego dnia. Zapraszam również od godz. 11:00 do godz. 15:00. do Muzeum Miasta Jaworzna, do obejrzenia przygotowanych wystaw i historyczny spacer po naszej małej ojczyźnie, jaką jest nasze miasto - Jaworzno.

W osobnym artykule napiszemy na temat przyznania nagród w dziedzinie kultury. 

.

„Gra Szyfrów” - projekt IPN na jaworznickim rynku

graszyfrow261022 25Mobilny Showroom (po polsku salon wystawowy - przyp red. ) IPN, który wyruszył z Warszawy w połowie września, by odwiedzić 20 miast w całej Polsce, promując gamingowy (po polsku dla graczy - przyp red.)  projekt edukacyjny „Gra Szyfrów”, 26 października stanął na jaworznickim Rynku!
Dzięki temu, zainteresowani mieszkańcy miasta mieli szansę przekonania się, jak w nowoczesny i przystępny sposób, przy zastosowaniu najnowszych technologii, można zachęcić młodzież do poznawania historii!

Stworzona przez Instytut Pamięci Narodowej „Gra Szyfrów”, odwzorowuje udokumentowane wydarzenia historyczne w formie komputerowej gry FPP (first person perspective - po polsku perspektywa pierwszej osoby - przyp red. Twórcy zadbali o to, aby gra nie tylko służyła rozrywce, ale również edukacji historycznej, przybliżając grającym realia wojny polsko-bolszewickiej oraz pracę i dokonania polskich kryptologów.

Celem organizatorów „Wystawy Mobilnej” jest umożliwienie jak największej liczbie osób, bezpośredniego zapoznania się i doświadczenia możliwości edukacyjno-rozrywkowych, oferowanych przez współczesne nowe technologie. Warto podkreślić, że „Gra Szyfrów” jest częścią projektu MeiN pt. ,,Gry w edukacji” i została wpisana do programu nauczania jako treści rekomendowane. (treść MMJ)


%MCEPASTEBIN%

Jaworznicka Dziecięca Liga Mistrzów w Piłce Nożnej

dziecielaliga221022mj 27W sobotę, 22 października 2022 r. w inauguracji piłkarskich zmaganiach wzięli udział piłkarze i piłkarki z jaworznickich klubów sportowych – rocznik 2014 i młodsi. Cykl 10 turniejów w dwóch rundach – jesienno/zimowej i wiosenno/letniej, potrwa do 17 czerwca 2023 r.

Pomysłodawcą wydarzenia jest Zastępca Prezydenta Łukasz Kolarczyk, a honorowy patronat nad turniejem objął Paweł Silbert, prezydent Jaworzna.

Podczas uroczystej inauguracji Zastępca Prezydenta Miasta Łukasz Kolarczyk życzył najmłodszym piłkarzom i trenerom powodzenia i przyjemności z gry fair play. Wręczył również piłki, które otrzymał każdy uczestnik turnieju.

W rozgrywkach ligowych udział biorą dzieci z jaworznickich klubów sportowych: LKS Zgoda Byczyna, LKS Ciężkowianka Jaworzno, Victoria Jaworzno 1918, Akademia 2012, Szczakowianka Jaworzno oraz KS Górnik Jaworzno.

Turnieje są dla najmłodszych formą zabawy i aktywnego spędzania wolnego czasu, nie rywalizacji. W Jaworznickiej Dziecięcej Lidzie Mistrzów w Piłce Nożnej każdy wygrywa. Dobrej zabawie sprzyja regulamin ligi, który zakłada, że wszystkie kluby, które wezmą udział w turniejach, otrzymają jednakowe nagrody finansowe na zakup sprzętu sportowego dla klubu, a wszyscy młodzi zawodnicy otrzymają nagrody rzeczowe. (treść - www.jaworzno.pl)

Subskrybuj to źródło RSS

Kultura

Polskie portale

INSTYTUCJE

Follow Us